Czy fluor jest potrzebny?

30 lipca 2010

Nasz organizm nie potrzebuje dużej ilości fluoru. Zazwyczaj dostarczamy taką ilość jaką potrzeba, spożywając jedzenie i pojąc wodę. Gorzej, gdy jest go za dużo, ponieważ truje – zwłaszcza kiedy jest uprzemysłowiony.

Fluor jest superaktywnym pierwiast­kiem, obecnym we wszystkich tkankach. Wpływa na gospodarkę organizmu wraz z magnezem, wapniem i fosforem. Kobietom w ciąży ułatwia wchła­nianie żelaza, czyli zapobiega anemii. Najwię­cej jest go w zębach (zapobiega próchnicy) i kościach (przeciwdziała osteoporozie).

Chronimy zęby

Zęby chroni szkliwo, w skład którego wcho­dzą, między innymi, związki fluoru. Jeśli ich stężenie jest za niskie, szkliwo staje się cień­sze, jest podatne na pęknięcia i mniej odporne na kwaśne środowisko jamy ustnej. Dlatego pewna porcja fluoru z zewnątrz jest niezbęd­na dla utrzymania ich w dobrej kondycji. Kon­trowersje budzą jedynie jego dawki i sposób podawania.

Na pewno, nawet dla dzieci, bezpieczne jest mycie zębów fluo­rowaną pastą. Jednak najmłodsi, zamiast szorować zęby, połykają pasty, szczególnie te smaczniejsze. Może to doprowadzić do fluorozy, czyli białych i brą­zowych plamek na zębach. Dlatego warto nadzorować proces mycia zębów przez najmłodszych. W Stanach Zjednoczonych, w związku z praktykowaniem występowania o odszkodowania w sprawie powstawania zabarwień zębów, umieszcza są ostrzeżenia, że jeżeli pewna dawka pasty zostanie połknięta, należy skontaktować się z Centrum Kontroli Zatruć.

Bezpieczniejszym sposobem podawania fluo­ru dzieciom są zabiegi fluoryzacyjne. Odbywa­ją się w sporych odstępach czasu, a stosowa­ne preparaty działają krótko – są wypluwane, nie połykane. Taki kontakt z fluorem jest też korzystniejszy od regularnego, rozpoczyna­nego niekiedy już w okresie niemowlęcym, podawania kropelek czy tabletek. Badania dowodzą także, że nadmiar fluoru, pomimo wzmacniającego działania na szkliwo, powo­duje znaczne obniżenie jakości samej tkanki kostnej i zębiny.

Co za dużo to nie zdrowo…

Nadmiar fluoru może doprowadzić do zatrucia, czyli fluorozy. Dodatkowymi schorzeniami jakie mogą pojawić się przy nadmiarze fluoru są schorzenia trzustki, tarczycy nadnerczy, nasilenie objawów trądziku, dermatozy, zapalenie stawów, zmiany szkieletowe a nawet rak kości. Jego nadmiar powoduje też przedwczesne starzenie się skóry, tkanek, stwardnienie tętnic, osłabia system obronny organizmu, upośledzając funkcje białych ciałek krwi.

Fluor „zbiera” się w kościach i jednocześnie blokuje wchłanianie wapnia i magnezu  przez organizm. U kobiet w ciąży pierwiastek ten przenika przez łożysko co może spowodować nieodwracalne szkody dla nienarodzonego jeszcze maluszka. Przeprowadzone badania dowiodły, że nadmiar fluoru jest typowym zjawiskiem w dużych miastach. Ów pierwiastek działa szkodliwie zarówno na zęby jak na ogólny stan zdrowia. Dlatego też nie powinno się nim wzbogacać wody pitnej.

Granica bezpieczeństwa

Granica między szkodliwym a korzystnym wpływem fluoru na organizm jest dość płynna. Pierwiastek ten występuje we wszystkich tkankach, a jego zawartość w kościach wzrasta wraz z wiekiem. Jest aktywny, dobrze wchłania się przez drogi oddechowe i pokarmowe, przenika przez błony komórkowe. Na szczęście zwykle trudno przekroczyć szkodliwą granicę fluoru. Dla dzieci zalecana dzienna dawka tego pierwiastka wynosi 0,25-2,0 mg. Dorośli natomiast mogą bezpiecznie przyjmować do 4 mg fluoru na dobę.

Przewlekłe zatrucia małymi dawkami fluoru (fluoroza) objawiają się zaburzeniami w uwapnieniu kości, brunatnym cętkowaniem zębów, zmniejszeniem energii. W dużych stężeniach związki fluoru powodują zatrucia ostre.

Gdzie znajdziemy fluor?

W herbacie znajduje się go maksymalnie w ilości do 7 mg/100 g i jest łatwo przyswajalny.a

Najwięcej fluorków znajduje się w taniej czarnej i zielonej herbacie, również w tych wykonanych ze starszych liści, które mogły przez dłuższy czas pochłaniać z gleby fluor.

Czym dłużej parzymy herbatę, tym powstaje mocniejsze stężenie jonów fluorkowych. Dodanie do niej  cukru czy miodu wprowadza dodatkowe jony. Do obniżenia stężenia jonów jest odpowiedni sok z cytryny u sok malinowy.

Cztery szklanki herbaty dziennie wprowadzają do naszego organizmu około 1.24 mg fluoru.

Jak widać ta ilość nie przekracza to dopuszczalnej dawki. Należy jednak pamiętać, że herbata nie jest jedynym źródłem fluoru. Znajdziemy go także w żelatynie, paście do zębów i wodzie (w niektórych krajach jest nadal fluorowana).

Jeżeli chodzi o produkty spożywcze to najwięcej fluoru zawierają:

  • marchew – 0,188 mg,
  • mąka pszenna- 0,56 mg/1000 g
  • mleko – 0,227 mg,
  • ryby i fasola -1,65 mg/1000 g,
  • szpinak – 0,435 mg,
  • ziemniaki – 0,141 mg,
  • oraz mięso, kapusta, sałata, rzeżucha, brokuły.

Fluor w lekach.

Pierwiastek ten jest obecny w środkach uspokajających i psychotropowych. Stosuje się go w leczeniu otwartym, a także w domach opieki społecznej, ośrodkach penitencjarnych oraz szpitalach psychiatrycznych.

Prowadzona badania dowiodły,  że roztwór fluorku potasu o stężeniu 0,45 ppm stanowi odpowiednią dawkę aby spowolnić reakcje umysłowe i  sensoryczne.

Należy pamiętać, że fluor w dużych dawkach jest trujący szczególnie dla młodych ludzi. Organizm rozwijający się wchłania go znacznie więcej niż organizm dojrzałej osoby. Jego nadmiar ma negatywny wpływ na system odpornościowy i nerwowy u dzieci. Może obniżać umiejętność uczenia się, zmniejszyć poziom  IQ oraz wprowadzać w stan chronicznego zmęczenia.

Biały Jeleń powraca na rynek kosmetyczny

28 lipca 2010

Biały Jeleń jest to znana a przede wszystkim ceniona od wielu lat marka. Kojarzymy ją głównie z tradycją,  prostotą i niezmienną jakością. Hipoalergiczne produkty zawierają w swojej serii zarówno kosmetyki do pielęgnacji ciała oraz detergenty. Od kilku miesięcy powoli trafiają do drogerii kosmetycznych produkty w nowej ofercie i szacie graficznej.

Do głównych priorytetów firmy, podczas opracowywania nowych produktów linii BIAŁY JELEŃ jest bezpieczeństwo zdrowotne osób stosujących produkty. Wyroby zostały przebadane pod kątem problemów skórnych twarzy, całego ciała oraz okolic intymnych. Wyniki były zaskakująco dobre, dlatego też kosmetyki polecane są do stosowania przez alergików i osoby posiadające skórę wrażliwą.

Hipoalergiczna seria zawiera:

  • Mydło w kostce Biały Jeleń – jest to najbardziej znany i ceniony przez konsumentów kosmetyk. W świecie młodych ludzi jego fenomen powoli zanika, jednak starsi ludzie ciągle o nim pamiętają. Nadaje się do codziennej pielęgnacji skóry. Produkt pozbawiony jest sztucznych barwników, substancji zapachowych mogących powodować alergie i dodatków uszlachetniających. Mydło jest produktem naturalnym, o niezmienionej od lat recepturze.
  • Mydło Biały Jeleń Premium – jest to transparentny produkt o bardzo delikatnym zapachu. Jego recepturę wzbogacono dodatkiem lnu. Dzięki temu składnikowi zostaje utrzymane odpowiednie nawilżenie oraz elastyczność skóry. Kształt tradycyjnego mydła pozostał niezmieniony od wielu lat budując zaufanie i pewność konsumenta.
  • Hipoalergiczne mydło w płynie Biały Jeleń jest to produkt do codziennej pielęgnacji skóry wrażliwej i alergicznej, na bazie tradycyjnego mydła naturalnego. Mydło wzbogacono surowcami pochodzenia roślinnego. Produkt jest dobrze tolerowany przez skórę, nie powoduje podrażnienia, ma subtelny zapach i wysuszenia skóry.
  • Hipoalergiczny żel pod prysznic i żel z kozim mlekiem. W tych produktach nie znajdziemy barwników i alergenów, natomiast możemy liczyć na oczyszczenie, nawilżenie, brak alergii i podrażnień po zastosowaniu.
  • Żel do higieny intymnej z bławatkiem i żel do higieny intymnej z aloesem. Są to hipoalergiczne produkty zawierające łagodne substancje myjące. Żel przywraca prawidłowy stan błon śluzowych i skóry a zawarty w nich kwas mlekowy utrzymuje właściwe środowisko okolic intymnych kobiety. Chaber i bławatek wspomaga działanie przeciwzapalne, natomiast aloes odżywia i regeneruje skórę.
  • Hipoalergiczny szampon Biały Jeleń z czystą bawełną; szampon z naturalnym chlorofilem. Pierwszy przeznaczony dla osób z różnymi rodzajami alergii i problemami skórnymi. Jest odpowiedni do stosowania przy włosach suchych i skórze wrażliwej. Zawarte w szamponie proteiny pszeniczne ułatwiające rozczesywanie, bawełna wygładza włosy, kompleks witamin A, E, F odżywia suche pasma, natomiast biała herbata opóźnia starzenie się struktury włosa.
  • Szampon z naturalnym chlorofilem jest odpowiedni dla włosów mieszanych i tłustych. Zawiera biotynę i naturalny chlorofil.

W szamponach zastosowano naturalne, delikatne i bezpieczne składniki. Nie znajdziemy w nich sztucznych barwników i alergenów. Stosując szampon możesz cieszyć się z miękkimi, lśniącymi i puszystymi włosami. Łatwo się rozczesują.

Firma Pollena wydająca na rynek kosmetyczny produkty Biały Jeleń ciągle pracuje nad bezpieczeństwem i zdrowiem naszej skóry. Nie zapominając także o funkcjonalności i wygodzie życia.

Jak poradzić sobie z paradontozną i problemem krwawiących dziąseł?

26 lipca 2010

Odkrycia współczesnej biologii molekularnej w odniesieniu do zębów mają naprawdę rewolucyjny charakter. Wynika to z zaniedbań o zęby. Na tą chwilę stomatolodzy twierdzą, że nasza przemiana materii nie odbywa się w odpowiedni sposób, dlatego zęby atakuje próchnica oraz choroba tkanki przyzębia (paradontoza). Trzeba więc myć zęby trzy razy dziennie, aby pozbyć się bakterii, a przestrzenie między zębami czyścić specjalną nicią. Zepsute zęby należy usunąć i zastąpić nowymi, sztucznymi. Aby poprawić stan naszych zębów warto również wprowadzić kilka zmian w systemie opieki stomatologicznej. Oto przykład lekkiej nieprawidłowości – kiedy pacjent skarży się u lekarza na krwawienie dziąseł, rzadko otrzymuje radę, aby zjeść całą cytrynę i w ten sposób pozbyć się dolegliwości. Niektórzy dentyści, widząc nowego pacjenta, w myślach obliczają od razu zysk, jaki przyniesie im długotrwała kuracja. Krwawienie z dziąseł oraz ich stan zapalny wymagają często skomplikowanego leczenia, przepisuje się całą masę leków, poszukuje innych przyczyn. Dentysta może również stwierdzić, że tę dolegliwość należy leczyć kompleksowo a najlepiej wstawić koronki i nowe zęby, a wtedy problemy znikną na zawsze. Tym czasem zębom w przypadku problemu z krwawieniem i próchnicą potrzebny jest wapń i witamina C. Natura sprawiła, że uzębienie ma ogromne zapotrzebowanie na wapń, gdyż gryzienie wymaga siły. Oczywistym jest, że bez mocnego uzębienia gatunek jest skazany na wyginięcie. Wapń to rzeczywiste tworzywo zębów, natomiast witamina C jest substancją, która umieszcza wapń w zębach i wzmacnia dziąsła, uodparniając je na ścieranie. Bez obecności witaminy C wapń traci w przemianie materii połowę swojej wartości. Mówiąc inaczej: wapń zawarty w jedzeniu wystarcza nam jedynie wtedy, gdy spożywamy bardzo dużo witaminy C. Krwawienie z dziąseł ustanie dzięki regularnemu wypijaniu dwukrotnie w ciągu dnia soku z jednej cytryny.

Pomoc przy problemach z zębami i dziąsłami

Z problemem krwawienia z dziąseł możemy uporać się bez trudu, wypijając dwa razy dziennie sok z cytryny. Skutek będzie pięciokrotnie lepszy, jeżeli sok zastąpimy całą cytryną. W przypadku, gdy zęby są rozchwiane i zagrożone próchnicą, a dziąsła odsłaniają szyjki zębowe lub wykazują stan zapalny, należy dwa razy dziennie spożywać po 150 g chudego sera z całą cytryną. Ser również jest bogatym źródłem wapnia. Z wiekiem wzrasta niebezpieczeństwo wystąpienia paradontozy. W układzie immunologicznym pojawiają się wady tak zwanych neutrofilów, które stanowią większą część krwinek. Niedostateczne funkcjonowanie tych pomocników systemu immunologicznego ma katastrofalny wpływ na dziąsła. Duże dawki witaminy C błyskawicznie stawiają neutrofile na nogi, nawet w ciągu dwudziestu do czterdziestu minut. Oczywiście taka jednorazowa kuracja w formie świeżych owoców nie wystarcza w przypadku mocno zaatakowanych dziąseł lub zębów. Powód jest prosty: choroba zębów to oznaka niedoboru witaminy C w całym organizmie. Dlatego należy przede wszystkim uzupełnić poziom witaminy C w procesie przemiany materii. Współcześni fizjologowie-stomatolodzy zalecają zażywanie po jednym gramie kwasu askorbinowego (witamina C) z apteki cztery razy dziennie w równych odstępach czasu. Poprawa nastąpi już na trzeci dzień. Bezwzględny nakaz dla wszystkich, którzy w krótkim czasie chcą mieć zdrowe, ładne zęby bez pomocy stomatologa, to całkowita rezygnacja z takich węglowodanów jak makaron, oczyszczony ryż, cukier, słodycze i w ogóle wszystko, co ma słodki smak. Kto spożywa dużo owoców, sałaty i warzyw, może i powinien zjeść także nieco białego pieczywa, na przykład parę kromek bagietki z serem lub szynką, gdyż nie należy stale napychać jelita grubego samym pieczywem gruboziarnistym. Ciemne pieczywo w nadmiarze nie jest wcale zdrowe dla zębów, gdyż przylegając do nich, może im nawet zaszkodzić. Cukry proste są bowiem znakomitą pożywką dla miliardów bakterii wywołujących próchnicę. Brak tych węglowodanów sprawia, że bakterie, na które dodatkowo działają substancje immunologiczne zawarte w ślinie, giną samoistnie. Każda zjedzona cytryna zabija w obrębie uzębienia 300 milionów bakterii. Nadmierne spożywanie prostych węglowodanów tworzy w jelicie chaos sfermentowanych odpadów. Do ponownego wprowadzenia porządku potrzebne są substancje immunologiczne i odżywcze, których zaczyna wtedy brakować w innych częściach organizmu – na przykład w zębach. I jeszcze jedna ważna rada: kto spożywa regularnie dużo sera, powinien także dbać o zaopatrzenie organizmu w fosfor, gdyż te dwie substancje, stanowiące budulec dla kości i zębów, powinny pozostawać w określonej proporcji wobec siebie. Wszystkie produkty spożywcze bogate w białko zawierają również dużo fosforu (mięso, ryby, drób, jaja, mąka pełna, nasiona, orzechy).

A Ty? Masz zdrowe zęby?

Pielęgnacja stóp. Jak wykonać pedicure francuski?

25 lipca 2010

Stopy, stopy, stopy i jeszcze raz stopy! To właśnie tą część ciała odsłaniamy w porze letniej. Jednak jeśli nie chcesz wstydzić się swoich stóp, musisz o nie prawidłowo zadbać.
Pierwszą czynnością powinno być złuszczenie zrogowaciałego i obumarłego naskórka.

W jaki sposób oczyszczać stopy? Do miski nasypujemy specjalną sól do stóp i nalewamy ciepłej wody. Sól może się rozpuścić, choć niekoniecznie. Bardzo dobrze sprawdzają się sole z lawendą czy miętą. Działają na nas wyciszająco, aromaterapeutycznie, odświeżająco i chłodząco. Jeśli nie posiadasz soli do stóp możesz wykorzystać sól do kąpieli bądź wodę mydlaną. Ważne aby naskórek został zmiękczony co znacznie ułatwi jego usunięcie. Stopy moczymy 10-15min. Następnie wyciągamy je z wody i osuszamy ręcznikiem. Przed osuszaniem można również wykonać peeling gruboziarnisty. W momencie kiedy mamy osuszone stopy, w wodzie zamaczamy tarkę do stóp. Tą również lekko osuszamy ręcznikiem i przystępujemy do ścierania naskórka. Zrogowaciałe miejsca pocieramy najpierw stroną z grubszym ziarnem, następnie polerujemy drugą stroną. Po zakończonym ścieraniu naskórka, wmasowujemy krem odżywczo – nawilżający.

Piłujemy paznokcie.
Po pierwsze należy trzymać się zasady, że paznokcie u rąk piłujemy na okrągło bądź jeśli ktoś woli to na kwadratowo, natomiast paznokcie u stóp tylko na kwadratowo. Dlaczego istnieje taka zależność? Mocne wycinanie paznokci może doprowadzić do ich wrastania w skórę znajdującą się w jego obrębie. Pilnik powinien poruszać się zdecydowanie i delikatnie. Nie doprowadzamy do poszarpania paznokcia. Najlepszym pilnikiem jest pilnik papierowy, mineralny bądź szklany. Nie zaleca się korzystania z pilników metalowych które rozdwajają paznokcie.

Usuwamy skórki. Uprzednio zmiękczony obrąbek naskórkowy warto nasmarować removerem. Jest to płyn zmiękczający skórę, dzięki czemu łatwiej jest usunąć jej nadmiar zalegający na paznokciu. Jeśli nie posiadasz takiego płynu, nic nie szkodzi, po prostu będziesz miała nieco utrudnione zadanie. Skórki podważamy patyczkiem z drzewa różanego. Niektóre skórki mogą się złuszczyć podczas odsuwania, inne natomiast trzeba będzie wyciąć. Wykonujemy to w miarę delikatnie przy pomocy specjalnych nożyczek do skórek. Mają bardzo ostre i skośne ostrze.

Polerowanie płytki – jest to również ważny element. Płytka paznokcia jest wyrównana, gładka, błyszcząca. Dzięki temu lakier jest bardziej trwały. Polerka składa się najczęściej z 4 powierzchni ściarających i ponumerowanych od 1 do 4. W tej kolejności przecieramy płytkę. Robimy to w miarę delikatnie aby nie uszkodzić paznokcia.

Paznokieć omiatamy np. szczoteczką do zębów aby usunąć pył pozostający po polerowaniu.

Jak wykonać pedicure francuski?
Przystępując do malowania pierwszą warstwę możemy nałożyć odżywczą. Aplikujemy przeźroczystą emalię odżywiającą i utwardzającą płytkę. Następnym etapem jest beżowy bądź jasno różowy lakier bazowy. Nakładamy cienką warstwę, na której następnie umieszczamy biały paseczek malowany lakierem na końcówce paznokcia. Do tego celu możemy użyć białej emalii z małym pędzelkiem (specjalnym do zdobień), bądź zwykły lakier w białym kolorze. Ważne żeby formuła nie była żelowa a kremowa. Na płytkę z zaznaczoną białą linią nakładamy ponownie lakier bazowy. Na koniec przykrywamy wszystkie warstwy lakierem nabłyszczającym.

Wykańczając zabieg warto zadbać o skórki. Po usunięciu mogą być nieco suche, więc warto natłuścić je przy pomocy wazeliny bądź oliwki. Specjalne oliwki do tego przeznaczone działają również odżywczo. Jeśli stosujemy oliwkę przed malowaniem, płytkę musimy odtłuścić zmywaczem do paznokci.

Poprawnie wykonany zabieg pielęgnacyjny stóp wraz z odpowiednio pomalowanymi paznokciami będzie naszą dumą. Założenie butów odsłaniających nogi nie będzie już Twoim problemem.

Słoneczne „ukąszenia”

11 lipca 2010

Stosowanie niektórych leków, ziół i kosmetyków w połączeniu z korzystaniem z kąpieli słonecznej w dobrowolny lub przypadkowy sposób może wywołać na skórze wysypkę, bąble i poparzenia. Czym jest to spowodowane? Jak powinniśmy chronić się przed fotodermatozami?

Dlaczego w czasie brania pewnych leków powinniśmy unikać słońca? Wiele związków chemicznych uwrażliwia skórę na szkodliwe działanie promieniowania świetlnego, wywołując odczyny fototoksyczne lub fotoalergiczne.

Jeśli dochodzi do reakcji foto-toksycznej, już po kilku minutach opalania na skórze pojawia się silne zaczerwienienie przypominające oparzenie słoneczne. Czasem wyskakują pęcherze wypełnione surowicą. Charakterystyczne zmiany pojawiają się tylko w miejscach wystawionych na słońce. Tego typu nadwrażliwość zwykle odstępuje po odstawieniu leków.

Niektóre osoby, zwykle należące do grona alergików, mając kontakt ze środkami fotouczulającymi doświadczają klasycznych symptomów alergii. Wtedy kilka godzin po powrocie z plaży na skórze, również w miejscach, które nie były opalane, wyskakują swędzące grudki wypełnione przezroczystym płynem. Zmienione pod wpływem słońca cząsteczki leków łączą się z białkami skóry, tworząc alergeny. Układ odpornościowy jest w stanie zapamiętać te alergeny. Następnie zawsze rozpoznaje je jako wroga reagując ostrym stanem zapalnym skóry. Pojawia się także wysypka, pokrzywka i obrzęk. W takiej sytuacji konieczne jest podanie leku antyhistaminowego.

Czarna lista…
Niestety prawie każdy lek może zwiększyć wrażliwość skóry na słońce. Do najpopularniejszych należą antybiotyki (np. doksycyklina i tetracyklina). Składniki te są często stosowane w leczeniu trądziku. Dlatego też wszelkie choroby skóry lepiej jest leczyć porą jesienną i w zimie niż w porze letniej, gdy słońce świeci mocniej i może spowodować dotkliwe poparzenia i dodatkowe znamiona.

Groźne dla opalających się mogą też być preparaty przeciwgrzybicze (np. gryzeofulwina), stosowane zarówno w postaci tabletek, jak i maści. Również dostępne bez recepty popularne niesteroidowe leki przeciwbólowe i przeciwzapalne zawierające kwas acetylosalicylowy, naproxen czy ibuprofen coraz częściej wywołują fotoalergie. Dlatego jeśli weźmiesz aspirynę, lepiej nie wychodź na słońce. Ryzyko alergii zwiększają preparaty na obniżenie ciśnienia (np. Propra-nolol), moczopędne (np. Furosemid), sulfonamidy (Biseptol i stosowana w reumatologii Sulfasalazyna), leki przeciwcukrzycowe (np. diabetol). Nawet środki przeciwbakteryjne dodawane do mydeł mogą uczulać.

Niebezpieczne są też zażywane leki hormonalne. Zawarte w nich estrogeny sprawiają, że opalamy się nierównomiernie, w plamy. Uważać na słońce powinny zarówno panie stosujące hormonalną terapię zastępczą, jak i zażywające pigułki antykoncepcyjne. Przed słońcem powinny się też kryć kobiety w ciąży ze względu na zachodzące w tym czasie w organizmie zmiany hormonalne.

A co z ziołami? Też potrafią sprawić przykre niespodzianki. Fotouczulenie może wywołać olejek z dziurawca, a także sporządzone z nich herbatki i tabletki, po które chętnie sięgamy, mając dolegliwości wątroby lub, żeby poprawić sobie nastrój (np. Deprim). Uczulają też oset, ruta, arnika, chryzantema, mniszek lekarski, nagietek. Lepiej nie opalać się po kąpielach i masażach z użyciem olejków cytrusowych i ekstraktów z bergamotki.

Jak można sobie poradzić z przebarwieniami? Jak ich unikać?
Trzeba wystrzegać się niebezpiecznych substancji. Dokładnie czytać ulotki, a w razie wątpliwości zapytać lekarza, czy w czasie kuracji można bezpiecznie korzystać z kąpieli słonecznych. Jeśli nie da się zmienić leku na taki, który nie powoduje niepożądanych reakcji, nie pozostaje nic innego, jak unikać słońca, zwłaszcza między 11.00 a 15.00, gdy słońce świeci w największym natężeniu. Także późnym popołudniem i w pochmurne dni koniecznie trzeba nakładać kremy z wysokim filtrem, czyli przynajmniej SPF 50. Taki kosmetyk powinien zawierać zarówno filtr przeciw UVB, jak i UVA oraz chronić skórę w dwojaki sposób: za pomocą substancji chemicznych i odbijając promienie słoneczne jak lustro. Odsłonięte części ciała należy posmarować pół godziny przed wyjściem z domu i co jakiś czas powtarzać smarowanie. Koniecznie trzeba to zrobić po kąpieli w morzu, jeziorze czy basenie, nawet wtedy, gdy krem reklamowany jest jako wodoodporny. Aby nie kusić losu, w lecie najlepiej nosić przewiewne lniane lub bawełniane ubrania z długimi rękawami, długie powłóczyste spódnice lub spodnie. Pamiętajmy, że promienie docierają do skóry przez szyby samochodu.

Pielęgnacja twarzy 5 w 1 – dostępne w drogeriach Sephora, nowość na rynku zagranicznym

11 lipca 2010

Śmietanka do twarzy z filtrem 30 SPF to uniwersalny balsam antiaging.

Jakie zadanie ma ten kosmetyk?
Śmietanka ma za zadanie dostarczyć skórze wszystkich potrzebnych składników aby zapewnić młody i świeży wygląd. W formule zastosowano pięć aktywnych aspektyów, które działają wspólnie, aby utrzymać zdrowy wygląd cery.< Tlenek cynku zatrzymujący się na powierzchni skóry, ma za zadanie odzwierciedlić szkodliwe promienie ultrafioletowe.  Bisabolol oferuje właściwości kojące. Alpha Arbutin wyrównuje niedoskonałości skóry. Korzeń lukrecji i białej herbaty zwalcza wolne rodniki. Dwa naturalne składniki botaniczne zapobiegają i redukują zmarszczki, chroniąc włókna kolagenowe, które z wiekiem stają się kruche. W kosmetyku nie znajdziemy parabenów, siarczanów czy syntetycznych zapachów i barwników.
Kosmetyk jest odpowiedni  dla wszystkich rodzajów skóry, w tym najbardziej skóry wrażliwej, alergicznej. Połączenie składników w produkcje jest sprawdzone, wolne od zapachów, polecane przez dermatologów. Nie posiada barwników i chemikaliów szkodzących skórze.

Wyniki niezależnych badań klinicznych:
- Po 4 tygodniach, poprawa nawilżenia skóry o 79%
- 85% odnotowano poprawę ogólnego wyglądu skóry
- 71%, odnotowano zmniejszenie wygląd cienkiej linie i zmarszczki
- 89% odnotowano poprawę blasku skóry
- 71% odnotował poprawę równomierności ich odcień skóry twarzy.

Może niebawem cała seria tych produktów zawita na polski rynek.

Czego unikać w szamponach do włosów?

9 lipca 2010

Bardzo często narzekamy na kondycję swoich włosów . Staramy się ratować ich wygląd i kondycję różnego rodzaju specyfikami. Te natomiast czasami pomagają, czasami nie przynoszą większych rezultatów. Chwilami wydajemy naprawdę duże pieniądze na specyfiki, które mimo odpowiedniego stosowania nie przynoszą większych korzyści.  Warto zastanowić się więc czym „karmimy” swoje włosy  i jaki ma to wpływ na skórę głowy.

Wrogiem No.1 dla naszych włosów jest silikon. Niestety odnajdziemy go w bardzo dużej ilości szamponów i odżywkach do włosów. Silikon obciąża włosy oraz utrudniają penetrację składników odżywczych zawartych w innych kosmetykach np. maskach czy serum, nakładanych po umyciu włosów. Dlatego też należy unikać związków o nazwach kończących się na silicone, siloxane lub methicone. Najlepsze produkty są to takie, które nie posiadają w ogóle w swoim składzie takich specyfików. Warto również zwrócić uwagę, na którym miejscu na liście INCI znajdują się wyżej wymienione substancje jeśli już znajdują się w produkcie. Im bliżej końca tych mniejsze ich jest stężenie oraz szkodliwość dla włosów. Czym bliżej końca tym ich użyta ilość jest mniejsza.

Do pozostałych, często spotykanych wrogów włosów zaliczamy SLS-y, czyli Sodium Laureth Sulfate i Sodium Lauryl Sulfate. Związki te należą do detergentów i są substancjami myjącymi. Stosuje się je zarówno w mydłach jak i szamponach. To właśnie dzięki nim szampon tak dobrze się pieni. Niestety najczęściej odnajdziemy je na początku składu kosmetyku, znajdują się więc w dość dużym stężeniu. Tego typu substancje mogą uczulać, podrażniać skórę głowy, wysuszać, powodować stany zapalne, świąd. Bardzo ważnym elementem podczas mycia głowy jest dokładne spłukiwanie szamponu z włosów. Szczególnie powinny zwracać na to uwagę osoby mające problem z wrażliwą skórą głowy. Podatne są na powstałe przez zastosowane detergenty podrażnienia. Taka uwaga powinna być również skierowana do osób codziennie myjących głowę. W tym przypadku, podobnie jak w poprzednim, najlepiej jest wyszukać taki szampon, w którym SLS jest umieszczony na końcu składu.  Ewentualnie można poszukać detergentów mniej drażniących niż wyżej wymienione.

Oczywiście te substancje, które zostały wymienione nie stanowią końca listy szkodliwych składników. Analizując kosmetyki znajdziemy całą tablicę Mendelejewa, która działa na nasze włosy szkodliwie. Jednak  SLS-y i silikony są najpowszechniejszymi produktami, które wykorzystuje się w preparatach do włosów. Nie popadajmy jednak w paranoje. Jeśli stosujesz szampon, który odpowiada Twoim włosom to dobrze. Jednak może warto rozejrzeć się za bardziej łagodnymi kosmetykami, dopóki włosy nie przyzwyczają się do mocniejszych substancji. Szczególnie poleca się kosmetyki ziołowe, apteczne odpowiedniki szamponów i odżywek. Zawsze przed zakupem kosmetyku warto zapoznać się z jego składem.

5 mitów solaryjnych – promieniowanie w solarium

1 lipca 2010

Pomimo tego, że łóżka opalające zostały już zakwalifikowane jako znane „używki” rakotwórcze, ludzie nadal bagatelizują ryzyko rozwoju czerniaka. Nadmiernie opalają się na plażach bądź właśnie w solarium, myśląc że brązowy naskórek jest oznaką zdrowia i witalności.

Mit 1: Baza z naturalnej opalenizny chroni skórę.

Każde opalanie bez względu w jakim miejscu się odbywa stanowi uszkodzenie skóry. Zmiana koloru skóry oznacza jej obronę przed szkodliwymi dla niej promieniami UVA i UVB. Zabrązowienie i zaczerwienienie naskórka informuje nas o uszkodzeniu skóry.

Mit 2: Solarium mniej szkodliwe z powodu wysokiego promieniowania UVA.

Takie stwierdzenie jest całkowitą bzdurą. To właśnie promieniowanie UVA dociera głębiej w warstwy skóry i jest bardziej szkodliwe, poprzez powodowanie większych uszkodzeń. Promieniowanie UVB powoduje zabarwienie skóry poprzez reakcję z ziarniakami melaniny, czyli komórkami barwnikowymi skóry.

Mit 3: Światło z solarium jest takie samo jak światło słoneczne.

Promienie UV w solarium stanowi w 98% promieniowanie UVA. Słońce natomiast emituje  promieniowanie UVA i UVB.

UVB są to promienie opalania, natomiast promienie UVA, które docierają głęboko w skórę, powodują uszkodzenie kolagenu, tkanki elastycznej, może to  spowodować raka skóry, a także zmiany pigmentu w skórze, czyli znamiona barwnikowe, melasmę.

Promienie solaryjne są więc o wiele bardziej szkodliwe dla skóry niż naturalne promienie słoneczne.

Mit 4: Specjalne kosmetyki solaryjne chronią przed szkodliwymi skutkami opalania

Nieprawda. Chcąc chronić skórę przed promieniami UVA i UVB, należałoby stosować kosmetyki posiadające bardzo mocne filtry. Kosmetyki stworzone na potrzeby solarium tzw. kosmetyki solaryjne ich nie posiadają. W składzie takich preparatów odnajdziemy natomiast substancje przeciwzmarszczkowe, chroniące przed nadmiernym wysuszeniem, a także przyspieszające opalanie.

Mit 5: Korzystnie z solarium na krótki okres czasu jest bezpieczne.

Oczywiście, że nie. Uczęszczanie do solarium nawet raz na kilka dni/tygodni również niekorzystnie wpływa na struktury naszej skóry.

Dlaczego dochodzi do przebarwień posłonecznych?

30 czerwca 2010

Niektóre leki, zioła oraz kosmetyki pod wpływem słońca mogą wywołać na skórze poparzenie, bąble, wysypkę. Dlaczego tak się dzieje? Jak chronić się przed fotodermatozami i co, robić w momencie kiedy nas dotchną?

Dlaczego w czasie brania pewnych leków powinniśmy unikać słońca?

Wiele związków chemicznych uwrażliwia skórę na szkodliwe działanie promieniowania świetlnego, wywołując odczyny fototoksyczne lub fotoalergiczne. Gdy dojdzie do reakcji foto-toksycznej, już po kilku minutach opalania na skórze pojawia się silne zaczerwienienie przypominające oparzenie słoneczne. Czasem wyskakują pęcherze wypełnione surowicą. Charakterystyczne zmiany pojawiają się tylko w miejscach wystawionych na słońce. Nadwrażliwość zwykle mija po odstawieniu leku. U niektórych osób. zwykle alergików, pod wpływem środków fotouczulających mogą wystąpić klasyczne symptomy alergii. Wtedy kilka godzin po powrocie z plaży na skórze, również w miejscach, które nie były opalane, wyskakują swędzące grudki wypełnione przezroczystym płynem. Zmienione pod wpływem słońca cząsteczki leków łączą się z białkami skóry, tworząc alergeny. Układ odpornościowy zapamiętuje te alergeny. Później zawsze rozpoznaje je jako wroga i reaguje ostrym stanem zapalnym skóry z obrzękiem i pokrzywką albo wysypką. W tej sytuacji konieczne jest podanie leku antyhistaminowego.

Co znajduje się na czarnej liście?

Prawie każdy lek może zwiększyć wrażliwość na słońce. Są wśród nich antybiotyki (np. do-ksycyklina i tetracyklina), często stosowane w leczeniu trądziku. Dlatego choroby skóry lepiej leczyć jesienią i zimą niż w lecie, gdy słońce świeci mocniej i może spowodować dotkliwe poparzenia. Groźne dla opalających się mogą też być preparaty przeciwgrzybicze (np. gryzeofulwina), stosowane zarówno w postaci tabletek, jak i maści. Również dostępne bez recepty popularne niesteroidowe leki przeciwbólowe i przeciwzapalne zawierające kwas acetylosalicylowy, naproxen czy ibuprofen coraz częściej wywołują fotoalergie. Dlatego jeśli weźmiesz aspirynę, lepiej nie wychodź na słońce. Ryzyko alergii zwiększają preparaty na obniżenie ciśnienia (np. Propra-nolol), moczopędne (np. Furosemid), sulfonamidy (Biseptol i stosowana w reumatologii Sulfasalazyna), leki przeciwcukrzycowe (np. diabetol). Nawet środki przeciwbakteryjne dodawane do mydeł mogą uczulać.

Leki hormonalne. Czy są niebezpieczne?

To prawda. Zawarte w nich estrogeny sprawiają, że opalamy się nierównomiernie, w plamy. Uważać na słońce powinny zarówno panie stosujące hormonalną terapię zastępczą, jak i zażywające pigułki antykoncepcyjne. Przed słońcem powinny się też kryć kobiety w ciąży ze względu na zachodzące w tym czasie w organizmie zmiany hormonalne.

A co z ziołami?

Też potrafią sprawić przykre niespodzianki. Fotouczulenie może wywołać olejek z dziurawca, a także sporządzone z nich herbatki i tabletki, po które chętnie sięgamy, mając dolegliwości wątroby lub, żeby poprawić sobie nastrój (np. Deprim). Uczulają też oset, ruta, arnika, chryzantema, mniszek lekarski, nagietek. Lepiej nie opalać się po kąpielach i masażach z użyciem olejków cytrusowych i ekstraktów z bergamotki.

Jaka na to rada?

Trzeba strzec się niebezpiecznych substancji. Dokładnie czytać ulotki, a w razie wątpliwości zapytać lekarza, czy w czasie kuracji można bezpiecznie korzystać z kąpieli słonecznych. Jeśli nie da się zmienić leku na taki, który nie powoduje niepożądanych reakcji, nie pozostaje nic innego, jak unikać słońca, zwłaszcza między 11.00 a 15.00, gdy najbardziej pali. Także późnym popołudniem i w pochmurne dni koniecznie trzeba nakładać kremy z wysokim filtrem, czyli przynajmniej SPF 50. Taki kosmetyk powinien zawierać zarówno filtr przeciw UVB, jak i UVA oraz chronić skórę w dwojaki sposób: za pomocą substancji chemicznych i odbijając promienie słoneczne jak lustro. Odsłonięte części ciała należy posmarować pół godziny przed wyjściem z domu i co jakiś czas powtarzać smarowanie. Koniecznie trzeba to zrobić po kąpieli w morzu, leziorze czy basenie, nawet wtedy, gdy krem reklamowany jest jako wodoodporny. Aby nie kusić losu, w lecie najlepiej nosić przewiewne lniane lub bawełniane ubrania z długimi rękawami, długie powłóczyste spódnice lub spodnie. Pamiętajmy, że promienie docierają do skóry przez szyby samochodu.

Farbowanie włosów – jak to zrobić?

30 czerwca 2010

Włosy farbują niemal wszyscy. Począwszy od nastolatek a kończąc na osobach starszych. Robimy to z dwóch głównych powodów – aby się zmienić bądź ukryć siwe włosy. Środki do farbowania są tak proste w użyciu, że nie trzeba wcale chodzić do fryzjera. Samodzielnie w godzinę czasu można przeistoczyć się w eteryczną blondynkę, czekoladową brunetkę bądź ognistego rudzielca.

Zanim zakupimy odpowiedni środek, musimy zastanowić się, jakiego efektu oczekujemy. Czy chcesz tylko wydobyć swój naturalny kolor, delikatnie rozjaśnić lub przyciemnić włosy czy też radykalnie i na dłużej zmienić ich barwę. W zależności od decyzji musimy dobrać odpowiedni kosmetyk.
Pomocna stanie się paleta barw zalecana przez producenta. Dzięki niej chociaż w przybliżeniu zorientujesz się jaki kolor uzyskasz po farbowaniu. Najlepszy efekt otrzymuje się, przyciemniając lub rozjaśniając włosy o 2-4 tony. Inne zmiany mogą wyjść nieco odmiennie w stosunku do oczekiwanego efektu.
Kiedy już zakupisz wyszukany produkt dokładnie przestudiuj etykietę. Im więcej znajdziesz na niej informacji o składzie, tym większą możesz mieć pewność, że farba jest dobrej jakości. Do dobrych farb zwykle producenci dołączają odżywkę, którą należy zastosować po farbowaniu.

Kilka słów o dostępnych produktach.
Środki tonujące. Mają postać pianek, kremów i żeli. Nie są w stanie zmienić koloru i słabo pokrywają siwe włosy. Do ich zalet należy odżywienie naturalnej barwy i dodanie włosom blasku. Bardzo szybko się spłukują (po 2-3 razach), ponieważ barwnik nie wnika w głąb włosów, tylko koloryzuje je na ich powierzchni.
Szampony koloryzujące łagodnie zmieniają odcień włosów albo je rozjaśniają, jednak tylko o jeden ton (oznaczone symbolem I lub II). Im włosy ciemniejsze, tym efekt jest mniej widoczny. Są łagodniejsze od farb trwałych, ponieważ zawierają mniejszą ilość amoniaku albo sam barwnik. Niestety, szybko się zmywają, po kilkunastu razach spłukują się całkowicie. Słabo pokrywają siwiznę, ale dzięki temu, że farbują włosy siwe na jaśniejszy kolor niż naturalne, daje to efekt zbliżony do naturalnych pasemek. Sprawdzają się w przypadku pojedynczych srebrnych włosów. Gdy siwizny jest więcej bądź występuje w skupiskach, lepiej wybrać farbę trwałą lub specjalną, przeznaczoną do włosów siwych.
Zmiana na trwałe – farby. Większość trwałych farb w postaci kremów, zawiera amoniak. Ten rozchyla pokrywające włosy łuski, umożliwiając farbie wniknięcie w głąb włosa. Takie farby oznaczone są symbolem III. Inny składnik – utleniacz – rozjaśnia włosy, dzięki czemu farba wnika w nie równomiernie, trwale zmieniając jego naturalny barwnik. Jedne farby są przeznaczone do włosów ciemnych, inne natomiast do jasnych.
Włosy mogą zostać rozjaśnione delikatnie bądź mocno. Jeśli masz bardzo ciemne włosy i chcesz je mocniej rozjaśnić, musisz skorzystać z preparatu do dekoloryzowania. Farby trwałe dokładnie pokrywają siwiznę (do siwych włosów nie nadają się jedynie kolory mocno rozjaśniające). Zabieg trzeba powtórzyć dopiero wtedy, gdy pojawią się odrosty. Dekoloryzajcję najlepiej jednak wykonywać u profesjonalisty. Taki zabieg wykonany w domu może przysporzyć nam wiele problemów z włosami i powstałym kolorem.

Farbowanie bez niespodzianek.
Uzyskany kolor nie zależy tylko od wybranej wcześniej farby, ale też od naturalnego koloru włosów. Na włosach jasnych farba miedziana będzie intensywnie ruda, natomiast włosom ciemnym nada rudawy odcień. Końcowy efekt zależy też od tego, czy systematycznie farbujesz włosy i jakiego używasz produktu. W dodanej do farby ulotce znajdziesz informację, kiedy lepiej nie stosować preparatu, żeby uniknąć niechcianego efektu.

Jeżeli do tej pory używałaś do zabarwiania włosów jedynie henny, a teraz chcesz zmienić kolor za pomocą farby, skorzystaj z pomocy fryzjera. Eksperymentowanie może skończyć się nierównomiernym zafarbowaniem włosów. Należy pamiętać, że włosy cienkie i delikatne znacznie szybciej łapią kolor niż te które są grube. Czas trzymania farby na włosach powinien być dobrany pod względem ich struktury.

Nie mieszaj kolorów! Może to doprowadzić do dość zaskakujących efektów. Połączenie barwy złotej z chłodnym odcieniem popielatym bądź orzechem daje brzydki zielony odcień. Z pewnością taki efekt nie byłby zamierzony, a kolejna wizyta na farbowanie, tym razem u specjalisty może odbyć się dopiero po kilku dniach a nawet tygodniach.


1. Kremowa farba do włosów Brillance, Schwarzkopf, ok. 10 zł
2. Rozjaśniacz do pasemek i balejażu z ekstraktem z brzoskwini Naturia, Joanna, ok. 6 zł
3. Farba do włosów Londa Color, 9 zł
4. Farba do włosów Natural&Easy wykorzystująca technologię
Multi-Accent, nadającą włosom harmonijnie współgrające ze sobą jaśniejsze i ciemniejsze tony, Schwarzkopf, 15 zł
5. Farba do włosów Palette Deluxe Gold Gloss Blonds wzbogacona o proteiny kaszmiru, Schwarzkopf, 15 zł

Przygotowanie włosów do farbowania w domu.
Samodzielne farbowanie jest zawsze pewnym wyzwaniem, zwłaszcza, gdy robi się to po raz pierwszy. Efekt w dużej mierze zależy od naszego doświadczenia i umiejętnośći. Jeśli nie chcesz niemiłych niespodzianek, pamiętaj, by włosy farbować bardzo starannie i zgodnie z instrukcją a najlepiej skorzystać z usług fryzjera. Jeśli bierzesz się za malowanie po raz pierwszy, poproś o pomoc inną osobę np. mamę, koleżankę. Wtedy będziesz miała większą szansę, że farba zostanie rozprowadzona równomiernie a włosy ufarbują się na jednolity kolor. Z czasem sama dojdziesz do wprawy i będziesz mogła wykonać ten zabieg samodzielnie. Oczywiście ważna jest również długość włosa. Jak wiadomo krótkie włosy łatwiej jest zafarbować.

Na wszelki wypadek przed farbowaniem sprawdź swoją wrażliwość na tego typu preparaty. Próbę uczuleniową wykonuje się następująco: nakładamy odrobinę farby na skórę po wewnętrznej stronie nadgarstka bądź za uchem. Jeśli będzie szczypać, pojawi się wysypka lub zaczerwienienie, wybierz inny produkt.
Nie myj włosów tuż przed farbowaniem, ponieważ tym sposobem usuniesz ze skóry głowy ochronny film hydrolipidowy. Jego zasady działania są niczym naturalna odżywka, która zabezpiecza włosy i skórę przed zbyt mocną ingerencją składników preparatu. Podczas ostatniego mycia dokładnie usuń odżywkę albo wogóle jej nie nakładaj. Tego typu preparaty wygładzają łuski włosa co utrudnia wniknięcie barwnika do wnętrza.
Aby uniknąć plam na twarzy, przed zabiegiem posmaruj miejsce u nasady włosów tłustym kremem.
Pamiętaj, że opakowanie farby wystarcza do włosów krótkich lub średniej długości. Jeśli masz długie, musisz wziąć podwójną ilość.

Jak farbować włosy?
Farbując włosy po raz pierwszy, należy nakładać mieszankę pasmo po paśmie. Zaczynamy od nasady, a następnie rozprowadzamy dokładnie po całej długości włosów. Jeśli boisz się, że farba nie rozłoży się równomiernie, na koniec delikatnie wmasuj ją we włosy. Farby nie wmasowuje się w skórę głowy. Gdy farbujesz odrosty, najpierw pokryj tylko je, a po upływie czasu podanego w instrukcji, rozprowadź farbę na całe włosy. Nie przetrzymuj farby dłużej niż zaleca producent. Potem barwnik przestaje działać i tylko niepotrzebnie drażni włosy.

Po zabarwianiu włosów dokładnie spłucz preparat, aż woda będzie zupełnie czysta. Następnie nanieś na włosy odżywkę. Ona ma za zadanie dostarczyć włosom składników odżywczych, nadać połysk i utrwalić kolor. Jeśli odcień wyszedł zbyt intensywny, można go rozjaśnić używając soku z kilku świeżo wyciśniętych cytryn.

Jak pielęgnować włosy farbowane?
Środki do farbowania bardziej lub mniej ingerują w strukturę włosa. W czasie zabiegu otwierają się łuski, żeby barwnik mógł wniknąć do środka włosa. Potem często łuska nie zamyka się – w rezultacie włosy osłabiają się, stają się suche, tracą kolor i połysk, łatwiej ulegają uszkodzeniom w trakcie czesania czy suszenia. Dlatego należy wybierać takie środki koloryzujące, które zawierają składniki pielęgnacyjne, np. ceramidy wzmacniające olejki i ekstrakty owocowe. Do codziennego mycia warto stosować specjalne szampony i odżywki do farbowanych włosów. Dzięki składnikom odżywczym (proteiny, silikony lub tłuszcze) odżywiają i zamykają otwarte łuski. Pasma stają się gładkie, równo odbijają światło, lśnią i łatwiej je rozczesać. Kosmetyki pielęgnacyjne podtrzymują intensywność barwy i przedłużają jej trwałość, chroniąc przed spłukiwaniem koloru podczas kolejnych myć.

Pielęgnacja włosów latem.
Lato to generalnie trudny okres dla naszej czupryny, ale zwłaszcza daje się we znaki włosom farbowanym. Przez rozchylone łuski promienie słoneczne wnikają w głąb włosów, dodatkowo je osłabiając. Włosy stają się suche jak siano, blednie kolor. Szkodliwą działalność słońca potęguje woda morska lub z basenu. Jej drobinki działają jak soczewka – skupiają promienie ultrafioletowe. Po kąpieli włosy są szorstkie i źle się rozczesują. To efekt działania soli lub chloru. Aby tego uniknąć, trzeba pływać w czepku albo po wyjściu z wody dokładnie spłukać włosy pod prysznicem. W lecie musisz troskliwie je pielęgnować, aby pozostały piękne, zdrowe i błyszczące. Warto stosować kosmetyki (szamponów, odżywki, lakiery, mgiełki ochronne) z serii słonecznej. Zawierają substancje odżywcze i filtry UV, chroniące włosy przed szkodliwym działaniem promieniowania świetlnego. Zrezygnuj z suszarki, daj im wyschnąć naturalnie, ale nie na słońcu.

Stosowanie odsiwiacza.
W sprzedaży są preparaty, które nie koloryzują siwych włosów, tylko krok po kroku odbudowują ich pigment. Pod wpływem tlenu zawartego w powietrzu substancje aktywne zawarte w odsiwiaczu utleniają się, tworząc na powierzchni włosów barwniki identyczne z naturalnym kolorem włosów.
Po odzyskaniu właściwej barwy, co kilka tygodni trzeba zabarwiać odrosty. Takie środki dzielą się na dwie grupy – środki przeznaczone do włosów jasnych/ ciemnych oraz dla pań i panów. W zależności od czasu zabiegu można uzyskać kolor od jasnego grafitu do głębokiej czerni. Niektóre nie pozostawiają odrostów – gdy przestaniesz stosować preparat, kolor cofnie się do cebulki.

Mężczyźni a farbowanie włosów.
Płeć przeciwna do pięknej coraz częściej sięga po farby do włosów. Często jednak bywa tak, że malują je farbami niezbyt dobrej jakości, źle dobranymi odcieniami, robią to niedokładnie i w pośpiechu. Jaki jest tego efekt? Szczerze mówiąc nie najlepszy. O ile na eksperymentowanie z kolorem mogą sobie pozwolić młodzi chłopcy, panowie w pewnym wieku powinni dobierać barwę bardzo starannie. Malując włosy, trzeba też pamiętać o wąsach i brodzie. Kolor musi być zbliżony do naturalnego. Ciemne brązy, kasztany i czernie wyglądają nienaturalnie. Od razu widać, że włosy są farbowane, bo natury nie da się oszukać… Starszy pan z kruczoczarnymi przerzedzonymi włosami wygląda fatalnie. Dobrym rozwiązaniem dla mężczyzn są odsiwiacze.