Archiwum kategorii ‘Zdrowe odżywianie’

Dieta śródziemnomorska dla zdrowia i ładniejszej skóry.

sobota, 19 Czerwiec 2010

Wygląd Twojej skóry bez dwóch zdań świadczy o tym co jesz i czego używasz do pielęgnacji twarzy. Dieta śródziemnomorska dopieszcza organizm od wewnątrz i na zewnątrz. Zapewnia nie tylko zdrowie, ale i piękne włosy, skórę i paznokcie.
Od kilku lat nasze domowe przepisy na potrawy stopniowo się zmieniają, ulepszają i zdrowieją. Schabowy i golonka ustępuje miejsca warzywom, ryżowi i makaronom. Niestety nasze diety ciągle mają wiele do zarzucenia. Jemy mało owoców i warzyw, a posiłki są zbyt ciężkostrawne.

Co zatem powinno znaleźć się na twoim talerzu, aby skutecznie służyć zdrowiu i urodzie?
Najzdrowszym sposobem odżywiania, zalecanym przez narodowy instytuty zdrowia jest dieta śródziemnomorska. Jest ona popularna w południowej Francji, Włoszech oraz Hiszpanii. Opiera się na spożywaniu dużej ilościach warzyw i owoców, oliwie z oliwek, pełnoziarnistym pieczywie oraz kaszach i makaronach. Dość istotne miejsce zajmują także ryby i owoce morza. W tej diecie jada się niewiele mięsa, zwłaszcza czerwonego czyli wołowiny, baraniny. Jeśli chodzi o przyprawy to stosuje się czosnek i cebulę w dość dużych ilościach. Te znane są ze swoich właściwości przeciwbakteryjnych i obniżających ciśnienie krwi.

Oliwa źródłem młodości
Małe zielone owoce drzewa oliwnego, są prawdziwym rekordzistą, jeśli chodzi o odporność i ich długowieczność. Oliwka zawiera stężone składniki zapobiegające procesom starzenia się,  witaminę E i nienasycone kwasy tłuszczowe. Owe kwasy tłuszczowe zwane NNKT biorą udział w transporcie i utlenieniu cholesterolu, stanowią część składową błon komórkowych i wpływają na ich przepuszczalność. Dzięki nim łatwiej wniknąć składnikom odżywczym do wnętrza komórki. Niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe obniżają ciśnienie krwi i przyspieszają regenerację tkanek. Korzystnie wpływają na przyswajanie witaminy A, która pobudza naskórek do odnowy oraz witaminy D. Są jedynym i tak naturalnym źródłem witaminy E. Witamina na jest  silnym antyutleniaczem, zwanym witaminą młodości. Zwalcza tak szkodliwe dla naszej urody wolne rodniki.

Oleje roślinne tworzą na powierzchni skóry warstwę ochronną, która uniemożliwia wchłanianie przez nią wody i jednocześnie zapobiega utracie wody która gromadzi się w jej komórkach. Choć oliwa nie nawilża, to jest w stanie zapewnić skórze elastyczność i gładkość. Kosmetyki z zawartością oliwy wpływają szczególnie korzystnie na skórę wrażliwą, suchą, starzejącą się i skłonną do wiotczenia. Dodatkowo koją stany zapalne i podrażnienia.

W domowym SPA oliwa może być stosowana na wiele sposobów. Głównie stosowana jest jako doskonały specyfik do natłuszczania ciała. Zwłaszcza po prysznicu, gdy skóra jest rozgrzana i chłonna, oliwka wnika znacznie głębiej, nie zatykając przy tym porów. Dzięki niej skóra natychmiast nabiera elastyczności i wygładza się. Jeszcze większą korzyść dla skóry przynosi masaż za pomocą preparatu na bazie oleju lub własnoręcznie przyrządzonej mieszanki.

Aby stworzyć własny produkt do masażu potrzebujemy 1 łyżkę oliwy z oliwek oraz kilka kropli wybranego olejku eterycznego o właściwościach relaksujących, np. olejku lawendowego. Do cery tłustej można wykorzystać olej z pestek winogron. Doskonałe są też odżywcze maseczki z dodatkiem oliwy, kompresy na szyję czy włosy. Kąpiel z dodatkiem 10-15 kropli oliwki to najlepszy sposób na poprawienie kondycji nadmiernie wysuszonej  i wrażliwej skóry. Zanim jednak zdecydujesz się na kąpiel z dodatkiem oliwy musisz się dokładnie umyć. W trakcie kąpieli niewskazane są środki myjące.

Orzechy, czyli skarby w łupinkach.
Większość orzechów zawiera pełen zestaw witamin: A, B, C, E, F, PP i minerały takie jak: wapń, magnez, potas, cynk, fosfor oraz dużą porcję nienasyconych kwasów tłuszczowych NNKT. Niestety orzechy są równie bogate w kalorie. Na szczęście kremowe kuracje orzechowe mające na celu upiększenie, nie dodają kilogramów, za to odżywiają i wygładzają skórę. Drobno zmielone łupinki są podstawowym składnikiem wielu peelingów. Olej z miąższu orzechów, tłoczony na zimno wykorzystuje się w kremach do twarzy, balsamach do ciała oraz odżywkach do włosów. Stosowany jest również jako barwnik w szamponach koloryzujących. Tłuszcz znajdujący się w orzechach tworzy lekką warstwę ochronną zapobiegającą nadmiernemu odparowywaniu wilgoci czyli procesowi zwanemu TEWL – transepidermalna ucieczka wody. Tłusta powłoka chroni także przed niekorzystnym wpływem środowiska i wzmacnia naturalne funkcje obronne skóry. Orzechy laskowe mają sporo minerałów i witamin, głównie E, a także z grupy B. Pomocne podczas walki z trądzikiem, wzmacniają także włosy i paznokcie. Olejek orzechów stosuje się do masażu aby nawilżyć i zregenerować skórę.

Należy nadmienić także rolę migdałów, które są bogate w witaminy E, PP, witaminy z grupy B oraz cynk, magnez i potas. Doskonale wzmacniają skórę, włosy i paznokcie. W kosmetykach stosowany w preparatach odmładzających i nawilżających.

Energetyczne winogrona
Te pyszne owoce są potężną dawką energii i stanowią bogactwo substancji niezbędnych dla zdrowia i urody. Jakie więc cenne składniki zawierają w sobie winogrona? W pestkach znajdują się garbniki i olej bogaty w wielonienasycone kwasy tłuszczowe. Działają one łagodząco na podrażnienia i nawilżają naskórek. W winogronach odnajdziemy również flawonoidy, które wzmacniają naczynia krwionośne i walczą z wolnymi rodnikami. Opóźniają także proces starzenia i działają uelastyczniająco na skórę. W miąższu znajdziemy witaminę B3, która jest niezbędna do prawidłowej przemiany materii. Miąższ posiada także minerały takie jak wapń, magnez, fosfor i potas. Skórka winogron jest skarbnicą polifenoli, opóźniających powstawanie wolnych rodników. Ich działanie ma wielokrotnie większą siłę i silniejsze działanie przeciwrodnikowe niż znana witamina E. W preparatach kosmetycznych wykorzystuje się pestki, skórkę i miąższ winogron. Ze względu na obecność w owych owocach kwasów owocowych, kosmetyki w których składzie znajduje się winogrono są polecane zwłaszcza dla osób ze skórą tłustą – redukują nadmierne wydzielanie sebum. Korzystne są też dla skóry wrażliwej i naczyniowej – pomagają ją wzmocnić i poprawiają mikrokrążenie krwi w komórkach skóry. Olej winogronowy doskonale ujędrnia, uelastycznia i chroni naskórek. Szczególne znaczenie ma czerwone wino. Znajduje się w nim dziesięć razy więcej antyoksydantów niż w winie białym. Winogrona doskonale radzą sobie z wolnymi rodnikami, pomagają przedłużyć skórze młody wygląd nawilżając ją, odżywiając, wzmacniając i wygładzając.

Wyżej wymienione składniki dobrze jest umieszczać na talerzu. Jednak dbając o wnętrze i o skórę poleca się stosowanie kosmetyków z takimi właśnie składnikami. Głownie chodzi o kremy, balsamy do ciała i preparaty do włosów. W kosmetykach warto szukać oliwy z oliwek, wyciągów z owoców i warzyw, bakalii bądź orzechów.

Jeśli stosowałaś/eś dietę śródziemnomorską, pozostaw nam swoją opinię na jej temat. Z góry dziękuję :)

Czym zastąpić cukier w diecie? Zamienniki cykru.

środa, 9 Czerwiec 2010

W momencie jego odkrycia stał się składnikiem kuchennym używanym niemal przez każdego, w większej bądź mniejszej ilości. Cukier stosujemy do deserów, napojów, ciasteczek, ciast, czasami nawet do dań obiadowych. Szczególne uwielbienie zyskał u dzieci, za sprawą słodkiego smaku.

Niestety znane jest nam takie pojęcie jak „biała śmierć”. Tak właśnie określany jest cukier przez dietetyków i lekarzy. Taka prosta słodkość powoduje nadwagę odkładając się w komórkach tkanki podskórnej. Powoduje także problemy z układem krążenia, sercem i cukrzycę. Z powodu tych przyczyn rozpoczęto poszukiwanie zdrowszych zamienników cukru.

Cukry proste powodują szybki skok energii i podniesienie poziomu glukozy we krwi. Jednak jeżeli dojdzie do obniżenia tego poziomu, co często zdarza się po wysiłku fizycznym bądź umysłowym, człowiek staje się zmęczony, senny i nie ma na nic ochoty. Smak słodki lubimy znacznie bardziej niż gorzki bądź kwaśny. Cukier wytwarzany jest z trzciny i buraka cukrowego. Niestety w obecnym czasie spożywamy go w zbyt dużej ilości.

Jakich zamienników cukru szukać?

Nie każdy jest w stanie wyrzec się cukru dla zachowania zdrowia i dobrego samopoczucia. Jeśli nie chcesz rezygnować ze słodkości musisz poszukać zamienników cukru dostępnych na rynku.
Jednym z zamienników jest cukier z trzciny cukrowej. Stworzony na Cyprze pomiędzy X a XII wiekiem przez obywateli owego państwa. Mimo, iż jest stosowany jako zamiennik cukru białego, posiada swoje wady. W ówczesnych czasach przyczynił się do zwolnienia przemiany materii w naszym organizmie, powstania stanów depresyjnych oraz próchnicy uzębienia. Oczywiście taka słodkość nie jest dostępna dla przeciętnego człowieka, więc z wyżej wymienionymi dolegliwościami borykali się ludzie zamożni, z wyższych sfer. Następnym, stosowanym zamiennikiem stał się burak cukrowy.

Kiedy przychodzi ochota na słodkości? W reguły takie łaknienie pojawia się w momencie przygnębienia, stresującego życia i braku siły.

Nie wszystkie substancje zamienne cukru są zdrowe. Taka uwaga tyczy się szczególnie substancji słodzących sorbitolem bądź aspartamem. Tego typu sztucznie stworzone zamienniki, przyjmowane w dużych ilościach, potrafią być szkodliwe dla nerek, wątroby i układu krążenia. Stosowanie aspartamu bądź sorbitolu u dzieci może spowodować jeszcze większe uszkodzenia. Dlatego podawanie dla dzieci, produktów słodzonych tymi substancjami nie jest zalecane. Składniki te wykorzystywane są na szeroką skalę jako słodziki w gumach do żucia, napojach gazowanych, batonach i innych słodyczach. Te pierwsze, jeszcze kilka lat temu były zalecane przez dietetyków. Jednak w obecnych czasach stwierdzono, że mogą one bardziej zaszkodzić niż pomóc w walce z chorobami i nadwagą.

Jak sobie pomóc?

Warto wcielić w życie domowe wytwarzanie soków przy pomocy sokowirówki. Jest to niestety dość pracochłonne. Potrzebujemy także świeżych warzyw i owoców. Najlepszym wyjściem jest posiadanie własnego ogrodu, ponieważ nigdy nie wiadomo skąd pochodzą i czym były pryskane kupowane produkty. Przygotowanie kompotu ze świeżych bądź suszonych, słodkich owoców będzie dużo lepszym rozwiązaniem niż zakup gotowych soków w kartonie bądź butelce. Produkty suszone są także bardzo dobrą przekąską pomiędzy posiłkami. Chyba każdy wie, że są o wiele lepsze niż batoniki i ciasteczka, które zawierają same cukry proste powodując odkładanie się ich nadmiaru w boczkach :)

Co jest najlepszym zamiennikiem cukru??
Do najlepszych i najmniej szkodliwych zamienników cukru zaliczamy na przykład:

  • miód,
  • syrop daktylowy,
  • lukrecję,
  • wanilię,
  • kukurydzę.

Miód znany jest od wieków. Wraz z upływem lat jego właściwości ciągle się poszerzały. Mógł załagodzić bądź wyleczyć prawie każdą dolegliwość. Najlepszy jest produkt wielokwiatowy i spadziowy. Działa leczniczo na przeziębienie, awitaminozę, łagodzi problemy z nerkami. Jeśli mamy do czynienia z uczuleniem na miód bądź cukrzycą, należy się jego wystrzegać. Przy długotrwałym stosowaniu może prowadzić do alergii. Idealnie nadaje się do słodzenia wypieków domowych i słodzenia herbaty.

Syrop z daktyli można zakupić w sklepie, jednak nie jest on tani. Uzyskiwany jest podczas mielenia daktyli, nie dodaje się do niego konserwantów więc jest w pełni naturalny. Polecany do wypieków i słodzenia domowych soków. Jest odpowiedni dla osób z problemami trawiennymi i zaparciami.

Lukrecję, czyli kolejny zamiennik cukru. Jego bardzo słodki smak odnajdziemy w korzeniu. Z tego tez powodu nadaje się do herbatek, naparów ziołowych, przetworów i pieczenia. Lukrecja osłania żołądek, chroni przed przeziębieniami, wspomaga metabolizm. Przeciwwskazaniem do jej stosowania jest tendencja do wysokiego ciśnienia.

Wanilia – występuje w postaci lasek, ma delikatnie słodki smak. Nadaje się do słodzenia herbaty i dodawania do wypieków. Niestety ma ona także bardzo intensywny zapach, który nie każdy toleruje.

Kukurydza może nie jest odpowiednim słodzikiem, jednak można przygotować z niej pyszne ciasteczka, ciasta i słodkie napoje. Wykonuje się to na bazie proszkowanych kolb. Kolby mają ciemnobrązowy kolor. Kukurydza pomaga na problemy żołądkowe, łagodzi także dolegliwości woreczka żółciowego i dróg moczowych. Kukurydzę można stosować praktycznie zawsze, jeśli tylko nie ma do niej przeciwwskazań.
Jako dodatkowe zamienniki wyróżnia się insulinę, melasę ekologiczną, ksylitom, a także stevię.

Jako dodatkowe zamienniki wyróżnia się insulinę, melasę ekologiczną, ksylitom, a także stevię.

Czy warto zamienić lub ograniczyć cukier? Zdecydowanie tak! Jego nadmiar powoduje otyłość, cellulit i inne nieestetyczne dolegliwości. Nadmiar substancji słodkich powoduje zakwaszenie organizmu.

Najlepszą metodą do ograniczenia spożywania cukru jest nie przyzwyczajanie dzieci do słodkości od najmłodszych lat. Dorastając nie nabierają nawyków zapychania się batonami, więc w dorosłym życiu potrafią dozować ilość cukru. Nie potrzebują ograniczeń, ponieważ spożywają go w odpowiednich dawkach. Oczywiście rodzice powinni dawać dobry przykład i również mieć silną wolę zmieniając nawyk żywieniowy całej rodziny. Stanowcza postawa całej rodziny gwarantuje sukces w walce z nadmierną ilością cukru.

Jak poprawić metabolizm naszego organizmu?

środa, 2 Czerwiec 2010

Często zawracamy uwagę na szczupłe kobiety opychające się pączkami. Mamy to im za złe, szczególnie w momencie kiedy same ograniczamy słodycze w obawie przez skokiem wagi.

Każde ciało prowadzi tak zwaną własną politykę, czyli tyje i chudnie w inny sposób i w różnym tempie. Na taki stan rzeczy mają wpływ różne czynniki do których należą:

  • geny,
  • wiek,
  • budowa ciała,
  • burze hormonalne,
  • indywidualna reakcja na stres.

Zmiana stylu życia i wprowadzenie zdrowych nawyków powinno przyspieszyć zrzucanie zbędnych kilogramów.

Jakie kroki należy podjąć?

  • Czas na sen!

Wcześnie zasypiaj i wcześnie wstawaj. Potrzeba 7-8 godzin snu aby metabolizm działał w stosunkowo szybkim tempie. Badania wykazały, że nocne marki mają skłonność do tycia. Zwłaszcza, gdy za dnia lubią długo wylegiwać się w łóżku. Poranne wstawanie i spalanie kalorii są ze sobą ściśle powiązane. Można je przyspieszyć niezbyt forsownymi ćwiczeniami, rozciąganiem lub spacerkiem z psem. Dzięki temu spalisz dodatkowych 100 kcal.

  • Pierwszy posiłek dnia – śniadanie.

Śniadanie daje energetycznego kopa na pozostałą część dnia, jest to najważniejszy posiłek. Przemiana materii jest najszybsza między 6:00 a 9:00, o tej porze potrzeba ci „paliwa”. Wszyscy specjaliści dietetycy podkreślają, że kobieta, zwłaszcza dojrzała, która chce utrzymać a nawet poprawić swój metabolizm powinna na śniadanie zjadać 25% dziennej porcji kalorii. Śniadanie powinno zawierać dobrze skomponowane białka, węglowodany i tłuszcze w odpowiednich proporcjach. Idealne połączenie to np. jajka z pełnoziarnistymi grzankami i zielona herbata. Jako przyprawy używaj bogatej w jod soli morskiej. Drugie śniadanie jest równie ważne. Dodaje energii i zapewnia dowóz składników odżywczych, a poza tym przyspiesza przemianę materii. Trawienie, przyswajanie oraz wydalanie zmusza organizm do pracy. Bez niego twój organizm cały czas śpi, mimo że ty już jesteś na nogach.

  • Nie rezygnuj z posiłków.

Jeśli opuszczasz choćby jeden posiłek bądź przez cały czas jesz byle co, np. fastfoody, słodycze – aby się zapchać, spowalniasz swój metabolizm. Kiedy nie spożywasz o tej porze dnia co zwykle, wzrasta poziom hormonów stresu. Uwalnia się glikogen, który podnosi poziom cukru we krwi. Mózg odbiera alarm głodowy jako sytuację zagrażającą życiu. Nie wytrzymujesz i rzucasz się na węglowodany, którymi przeważnie są słodycze. W odpowiedzi organizm wydziela insulinę, żeby obniżyć poziom cukru. Ten kontredans hormonalny sprawia, że zwiększa się wydzielanie enzymów lipogenicznych (odkładających tłuszcz) a zmniejsza – enzymów lipotycznych (spalających tłuszcz). Pora lunchu. Posiłek ten powinien być bogaty w białko. Organizm zużywa do 30% więcej energii na jego trawienie niż na trawienie węglowodanów. Najlepiej zjeść kurczaka z brązowym ryżem bądź rybę. Jeśli zapewnisz sobie taki proteinowy posiłek, unikniesz ospałości, która z pewnością ogarnęłaby cię po obiedzie pełnym węglowodanów. Dość częstym błędem jest ograniczenie śniadania do kawy, następnie zjedzenia w południe batonika a po powrocie do domu, podczas wielkiego głodu opychanie się do granic możliwości. W tym momencie najwięcej tyjemy.

Przyprawy podnoszące przemianę materii to: imbir, musztarda, pieprz, chili. Przemiana materii wzrośnie nawet o kilkanaście procent, dlatego warto dodawać je do potraw.

  • Przekąski.

Jeszcze kilka lat temu dietetycy przekonywali nas, że trzy posiłki dziennie w zupełności wystarczą. Niektórzy uważali, że nawet dwa. Teraz zachęca się do 5-6 posiłków dziennie. Trzech większych oraz małych przekąsek. Do dobrych i niskokalorycznych przekąsek zaliczamy odtłuszczony jogurt, chudy ser, kawałki świeżych warzyw lub mała kanapka. Przekąski jedz dwa lub trzy razy w ciągu dnia. Twój organizm jest dzięki temu przez cały dzień nastawiony na spalanie, a nie na magazynowanie tłuszczu. Utrzymując stały poziom cukru uniknie się napadów wilczego głodu.

  • Tabletki odchudzające – czy warto?

Preparaty dostępne bez recepty, według informacji podanych na ulotkach mają za zadanie przyspieszyć spalanie zjadanego tłuszczu, a nawet już istniejącej tkanki tłuszczowej. Niektóre z nich dodatkowo pomagają zmniejszać cellulit.

Co można znaleźć w preparatach na odchudzanie?

  1. Substancje naturalne takie jak wyciąg z morszczynu, guarany, bluszczu i zielonej herbaty, ocet jabłkowy.
  2. Spalacze tłuszczu, czyli związki syntetyczne i enzymy roślinne. Należą do nich: CLA, kofeina, koenzym 0.10, bromelina, tyrozyna, L-kamityna.

Najlepiej opisuje się jednak działanie L-karnityny. Sportowcy i ich trenerzy twierdzą, że jest skuteczna a przede wszystkim bezpieczna. Jak działa? Polepsza zdolność magazynowania glikogenu (węglowodanu zużywanego w czasie ćwiczeń) w mięśniach, przyspiesza spalanie tłuszczów, poprawia sprawność fizyczną bez występowania niepożądanych skutków ubocznych, redukuje rozkładanie białka zawartego w tkance mięśniowej. Większość preparatów polecanych do polepszenia metabolizmu jest skuteczna tylko wtedy, gdy ich stosowanie jest połączone ze wzmożoną aktywnością fizyczną.

  • Ruch, ruch i jeszcze raz ruch!

W prowadź w swój plan dnia ćwiczenia. Wystarczy godzina dziennie przez sześć dni w tygodniu. Taki system jest najpewniejszy sposób na poprawienie metabolizmu. Przez pół godziny powinny to być ćwiczenia wspomagające układ krążenia np. jogging, taniec, aerobik). Natomiast przez kolejne kilka minut ćwiczenia rozciąganie i ujędrniające. Główną zasadą jest wykonywanie wielu powtórzeń. Można stosować obciążenia lecz niewielkie, czyli ciężarki do 1,5kg. Takie ćwiczenia mają dużą skuteczność, zwłaszcza po południu. Metabolizm jeszcze przez kilka godzin po ich wykonaniu będzie szybszy.

  • Odpowiednia ilość wody.

Brak płynów spowalnia metabolizm tak samo, jak brak jedzenia. W ciągu dnia przez cały czas jego trwania warto pić dużą ilość wody mineralnej małymi łykami. Najlepsza będzie woda niegazowana z małą zawartością sodu. Kawę warto zamienić na zieloną bądź czerwoną herbatę, która wspomaga spalanie. Jeśli zdarzy ci się zapomnieć o systematycznym dostarczaniu wody, zestresowany organizm może reagować uczuciem głodu. Należy rozważyć taką możliwość. Jeśli wciąż jesteś głodna i tyjesz, możliwe, że organizmowi brakuje wody. Jeśli w żaden sposób nie możesz pohamować apetytu, zmuś się, żeby między posiłkami wypijać parę szklanek wody. Nie po to, żeby oszukać żołądek, lecz nawodnić organizm. Woda jest bowiem podstawowym katalizatorem w procesie trawienia i wszystkie ważne dla organizmu produkcje enzymów zachodzą właśnie w wodzie.

Dobra woda, czyli woda źródlana, słabo zmineralizowana:

  1. nie ma kalorii,
  2. transportuje składniki odżywcze,
  3. zawiera sporo (jeśli jest mineralna) mikro- i makropierwiastków,
  4. jest niezbędna we wszystkich procesach życiowych,
  5. jest konieczna do właściwego wydalania substancji toksycznych,
  6. zapewnia nawilżenie mięśni i powierzchni stawowych. W normalnych warunkach wystarczy 2 litry płynów dziennie.

Dodatkowo około 1 litra wody pochodzi z jedzenia. Ale gdy prowadzimy aktywny tryb życia, dużo ćwiczymy, porcję dostarczanej wody trzeba zwiększyć. Zwłaszcza w ciepłe dni, ponieważ temperatura i wysiłek fizyczny powoduje zwiększone wydalenie wody przy pomocy gruczołów.

  • Alkohol a metabolizm?

Alkoholu należy unikać. Osłabia on metabolizm nawet przez trzy dni po wypiciu. Należy ograniczyć się do kieliszka czerwonego wina.

Jeżeli znacie inne, ciekawe “wspomagacze” przyśpieszenia metabolizmu, możecie podzielć się nimi w komentarzach:) Wszystkie sprawdzone pomysły są mile widziane :)

Rola mikro i makroelementów w naszym organizmie

wtorek, 27 Kwiecień 2010

Bardzo ważna jest sprawa wapnia. Mówiło się dawniej, że za każde dziecko matka płaci jednym zębem. Jeśli nie ma dość wapnia w pożywieniu (kobieta w ciąży np. nie piła mleka lub nie jadła serów), to krew wyciąga ten składnik z zębów, szczęk i kości, by dostarczyć odpowiednią jego ilość płodowi. Dziś poradnia dla kobiet pilnuje, aby matka miała nie tylko dość wapnia w organizmie dla siebie i dziecka, ale i innych wszystkich koniecznych składników, dlatego też zębów nie traci. Gdy dziecku brakuje wapnia i witaminy D ich nóżki mogą się nieco wykrzywiać. Mogą cierpieć na krzywicę. Oczywiście na tą chwilę lekarze i poradnie również czuwają aby dzieciom niczego nie brakowało, przez to nie spotyka tej fatalnej choroby. Niedobór wapnia też daje o sobie znać w wieku dojrzałym, mniej więcej po pięćdziesiątce. W czasie kiedy niektóre osoby cierpią na bóle w krzyżu, w plecach itp. nieraz uważają, że to sprawa reumatyzmu, a tymczasem są to skutki niedoboru wapnia i witaminy D. Kości stają się kruche, bo brak im wapnia i towarzyszących składników (często krzemu, fosforu, witamin). Naturalnie, że tego wszystkiego można uniknąć, jeśli potrzebne składniki do budowy i odbudowy kośćca dostarcza się przez całe życie. Najdostępniejszym i stosunkowo bogatym źródłem wapnia jest mleko. Następnie sery, od tzw. żółtych do twarogów. Masę wapnia mają szproty, sporo śledzie, a ze świata roślinnego: natka pietruszki, potem kukurydza, chrzan i czosnek.

O tym, że cynk jest dla nas konieczny, dowiedzieliśmy się już jakiś czas temu, choćby zwracając uwagę na to że maścią cynkową leczono urazy skóry od czasów faraonów lub dawniej. Oczywiście, dziś wiemy o tym metalu dużo więcej. Przede wszystkim jest konieczny dla chłopców i mężczyzn, Odgrywa niezwykle ważną rolę w rozwoju i zdrowiu ich organów
płciowych. Do tego stopnia, że np. dorośli mężczyźni mogą łatwo chorować na chorobę, zwaną pospolicie prostatą, gdy w ich organizmie są niedobory cynku. Ponadto wszystkim cynk jest potrzebny dla zdrowia skóry, włosów i paznokci. Przyspiesza też leczenie nie tylko dolegliwości typowo skórnych, ale np. dzięki niemu następuje szybsza poprawa po operacji, także po porodach czy usuwaniu migdałków. Młodym ludziom cynk jest potrzebny, aby mieli piękną cerę. Maść cynkowa bardzo silnie wysusza i często stosowana jest na wykwity bądź opryszczkę wargową. W czym znajdziemy cynk? Najwięcej mają go niedostępne dla nas ostrygi, od 170 do nawet 600 mg w 1 kilogramie. Ale zaraz po nich idą już bardziej dostępne kiełki pszenicy, które dostarczają w 1 kg aż od 130 do 202 mg. Grzyby również posiadają cynk (75-140 mg/kg).

Są osoby cierpiące na niedobory żelaza, które zwykle objawiają się anemią. A przecież tego składnika też niewiele nam potrzeba. Dorosły człowiek ma go zaledwie 3-5 g. Ale choruje, gdy go nie ma w odpowiedniej ilości. Pierwsze objawy to nieomal stałe uczucie zmęczenia. Żelazo jest konieczne dla naszej krwi, a to przecież od niej na ogół zależy stan zdrowia. To krew donosi żywność do każdej komóreczki naszego ciała, a jeśli nie doniesie tego co trzeba, przy niedoborach żelaza, to nie tylko odczuwamy zmęczenie, ale mamy bladą twarz, niezdrową cerę, bóle głowy, krótki, szybki oddech, który kompensuje niedobór tlenu w płucach, różne zaburzenia gastryczne, zmiany skórne, wypadanie włosów, łamanie się paznokci, a także łatwo popadamy w irytację. Sprawa z przyswajaniem żelaza jest dość skomplikowana. Bywa, że organizm nie przyjmuje nawet najlepszych leków mających w składzie ten metal. Ale witamina C nie tylko pomaga w przyswajaniu żelaza, ale je zwielokrotnia. W praktyce wyglądałoby to tak. Jedząc bogatą w żelazo wątróbkę, jedzmy równocześnie jakąś jarzynkę, bogatą w witaminę C. Cebula, nieodzowna do wątróbki, ma jej mało, ale np. natka pietruszki zawiera jej dużo (cebula ok. 5 mg%, a natka ok. 128 mg%). Więc suto posypmy danie z wątróbką i towarzyszące mu ziemniaki natką drobno posiekaną, a zysk będzie wielki. Danie smaczniejsze, zdrowsze, ładniejsze dla oka, przy tym żelazo zawarte w wątrobie będzie 2 – 3 razy lepiej przyswojone, niż byłoby bez zielonego dodatku. Podobnie chleb razowy, który również zawiera żelazo, powinien być podany z zieleniną, co pozwoli na 2 – 3 razy lepsze przyswojenie tego cennego składnika.
Ze źródeł pochodzenia zwierzęcego przyswajamy od 20 do 25% zawartego w nich żelaza. Ze źródeł pochodzenia roślinnego tylko od 10 do 15%. Dlatego też tak jest ważne łączenie tych źródeł żelaza z pokarmami bogatymi w witaminę C, by to przyswajanie możliwie zwiększać.

Również ważny dla naszego organizmu jest magnez. Są uczeni którzy uważają, że właśnie tego składnika prawie wszystkim ludziom żyjącym w cywilizowanym świecie brakuje. Dlaczego? Dlatego, że jadamy produkty pozbawione podczas przemysłowej obróbki właśnie magnezu. Dzikie plemiona w Afryce, które odżywiają się naturalną żywnością, nie wiedzą, co to choroby cywilizacyjne, do których między innymi zalicza się: schorzenia sercowe, wrzody w przewodzie pokarmowym, miażdżycę, cukrzycę, alkoholizm, choroby tarczycy i inne. Ale w ich krwi znaleziono wysoki poziom magnezu, o wiele wyższy, niż u ludzi z krajów wysoko rozwiniętych.
Gdy się pozbawia człowieka witaminy BB i magnezu, można się spodziewać, że bardzo szybko się utyje. I nie tylko… Człowiek będzie chorował na przedwczesną miażdżycę, a również i jego serce znajdzie się w niebezpieczeństwie. Witamina BB, czyli pirydoksyna, wchodzi w skład enzymu, który jest konieczny dla działania lecytyny, a ta znów odgrywa bardzo ważną rolę w regulacji cholesterolu w naszym ustroju. Enzym ten nie potrafi działać bez magnezu. Więc, gdy magnezu jest za mało, złogi cholesterolowe łatwo się odkładają i… skleroza gotowa.
Niedobory magnezu powodują bardzo wiele zaburzeń, dolegliwości i chorób. Wszystko może się np. zacząć tylko od uczucia niepokoju, potem lęku, zniecierpliwienia, bezsenności, znużenia itp.
Z drobnych dolegliwości, które mogą, choć nie muszą, być powodowane niedoborami magnezu, trzeba wyliczyć: drgania powiek, coś w rodzaju mgły lub latających punkcików przed oczami, mrówki w kończynach (nogach, rękach), a dalej wypadanie włosów, łamanie się paznokci (jak przy niedoborze żelaza), a także próchnica zębów (jak przy niedoborze wapnia). Ponadto występuje wrażliwość na zmiany pogody, poranne zmęczenie, koszmarne sny, pocenie się nocne i inne. Może warto dodać, że rzadko się zdarza, aby te wszystkie objawy poławiały się równocześnie. Raczej występują nie seriami, tylko pojedynczo. Magnez ogłoszono „generalnym kontrolerem” ludzkiego ustroju, jest bowiem potrzebny wszędzie i prawie do wszystkiego. Kontroluje nieomal każdą reakcję chemiczną, odbywającą się wciąż w naszych komórkach i tkankach. Warto jeszcze przypomnieć, że to magnez ratuje nas przed kamieniami nerkowymi (głównie ze szczawianu wapnia). Stosowany profilaktycznie – nie dopuszcza do nich, a podawany jako lek rozpuszcza kamienie, które spływają z moczem. Naturalnie, że duże kamienie nieraz trzeba usuwać operacyjnie, ale o tym decyduje chirurg. Zwykle lekarze specjaliści próbują leczyć pacjentów, podając im ok. 300 mg magnezu dziennie i ok. 10 mg witaminy B. Magnez z witaminą K pomaga najczęściej również w wyleczeniu dokuczliwych hemoroidów (żylaków odbytu). Przyspiesza ten proces witamina P (rutyna). Nieraz nawet ciężkie przypadki udawało się wyleczyć w ciągu 3 tygodni. Ale pamiętajmy, że trzeba przy tym koniecznie zasięgnąć porady lekarza specjalisty. Obliczono, że magnez odgrywa ważną rolę w ponad 200 różnych reakcjach enzymatycznych, a prawdopodobnie i w wielu innych.
W czym szukać magnezu? Właśnie o to chodzi, że jego źródeł, tych najbogatszych, na ogół nie jadamy, bo kto dziś jada często kakao albo orzeszki bukowe? A to są właśnie najbogatsze źródła tego cennego pierwiastka. Trzecie miejsce na liście zajmuje soja. Nareszcie mamy krajową, ale – prawdę mówiąc — nie bardzo nauczyliśmy się ją jeść. Ponadto sporo magnezu znajduje się w nasionach różnych roślin, w maku, pestkach dyni i słonecznika, w orzechach i zieleninach, a ponadto w twardej wodzie (razem z wapniem) oraz w melasie (znów raczej niedostępnej, choć bardzo bogatej także m.in. w żelazo).
Magnez jest też w pełnym, nieoczyszczanym ziarnie, a także w chlebie razowym, kaszach i mące z pełnego przemiału. Ilość magnezu w wielu produktach roślinnych zależy m. in. od jonu zawartości w glebie. Toteż coraz częściej nawołuje się do nawożenie gleb nawozami zawierającymi magnez. Przy tym o dziwo u nas wcale o takie nawozy nie jest tak trudno. Nasz organizm potrzebuje mniej więcej połowę tej ilości magnezu co wapnia. A jako ciekawostkę podajmy, że łyżka kiełków pszenicy o ciężarze ok. 100 g zawiera ok. 336 mg magnezu. Nasze ciało zawiera 20 – 30 g magnezu, z tego 70% wchodzi w skład kości, a reszta znajduje się w mięśniach, gruczołach wydzielania wewnętrznego i nieco we krwi. Normy przewidują, że dorosły człowiek potrzebuje dziennie, jeśli jest mężczyzną około 350 mg magnezu, a jeśli jest kobietą to około 300 mg; dla kobiet w ciąży potrzeba 450 mg. Dzieci potrzebują magnezu mniej: do 3 roku życia od 100 do 150 mg, potem do 9 lat 200 – 250 mg, od lat 10 tak jak kobiety – 300 mg dziennie. Ponieważ do pewnych reakcji magnez jest konieczny, krew „wykrada’ go (podobnie jak wapń) z kości. Nie wolno do tego dopuszczać, dlatego trzeba jadać chleb razowy, kasze, płatki owsiane, orzechy, natkę pietruszki i inne bogate źródła tego niedocenianego wciąż pierwiastka.

Mikroelementy – zwane też pierwiastkami śladowymi, bo w naszym organizmie występują w tak małych ilościach, że nieraz dosłownie w śladowych, określane są często w literaturze, jako „metale życia”.
Nie będę ich przedstawiać tak obszernie, jak makroelementów, ale mimo wszystko warto o nich co nieco wiedzieć. Jod jest konieczny dla sprawnego działania tarczycy. Siady selenu chronią przed nowotworami, szczególnie rakiem piersi (wraz z witaminą E). Fluor jest potrzebny uzębieniu. Dodajmy tutaj od razu, że z mikroelementami sprawa nie jest taka prosta. Gdy ich jest za dużo, a to oznacza na ogół milionowe części grama, mogą być wprost trucizną, bardzo niebezpieczną dla zdrowia. Nadmiar fluoru fatalnie szkodzi zębom, a z latami całemu organizmowi, ale jego niedobór jest równie szkodliwy. Lit leczy z depresji, a także pomaga w kuracjach odwykowych alkoholików, ale by się nim nie zatruć konieczna jest odpowiednia dawka. Chrom może być trucizną, gdy wstępuje w nadmiarze, ale bez niego nie potrafi działać trzustka i łatwo wpada się w cukrzycę. Miedź potrzebna jest krwi. Brak jej bardzo utrudnia przyswajanie żelaza. Ponieważ okazuje się, że robotnicy zatrudnieni w kopalniach miedzi rzadko umierają na raka, więc przyjął się zwyczaj, aby nosić bransoletki miedziane (ponoć mają też ratować przed reumatyzmem). Pewne jest, że miedź nieraz potrafi nas ustrzec od wrzodu żołądka spowodowanego nadużywaniem aspiryny. Mangan umożliwia działanie tiaminy, czyli tej tak ważnej witaminy B, pomaga też w wytwarzaniu krwinek. Kobaltem wiadomo leczy nieraz z doskonałym skutkiem chorych na raka. Pierwiastek ten wchodzi w skład witaminy B12, która nie może bez niego wprost istnieć. Krzem pomaga w budowie kości, włosów, paznokci i zębów. Wzmaga też pracę serca. Stanowi ok. 0,01% naszej wagi. Najwięcej go jest w grasicy, potem w nadnerczach, przysadce mózgowej itd. Wielu badaczy stwierdza, że „bez krzemu nie ma urody!”

Im dokładniejsze metody badań, tym bardziej się okazuje, że jest w nas większość tablicy Mendelejewa. Śladów złota, srebra, platyny, a także molibdenu, strontu i wielu innych pierwiastków również można się doszukać w naszym organizmie. Jeśli to są rzeczywiście tylko ślady, to na ogół nie odgrywają szkodliwej roli, a bywa, że są wprost konieczne.
Istnieją jednak pierwiastki zdecydowanie dla nas szkodliwie. Mówi się o nich coraz częściej, gdyż to właśnie one „zatruwają środowisko”. Czasem dlatego, że ich nadmiar dostaje się do wody, powietrza i gleby w ośrodkach przemysłowych, wokół fabryk itp. Czasem ukochane przez wielu samochody i inne środki komunikacyjne zatruwają powietrze swoimi wydzielinami na drogach przelotowych o dużym ruchu, w miastach i miasteczkach. Chyba najbardziej trujący jest ołów, ale także kadm, ponadto beryl, rtęć i arsen. Wszystko są to pierwiastki wysoce szkodliwe, a związane z uprzemysłowieniem. Jak wiadomo doszło do tego, że już nie można się kąpać w wielu rzekach, jeziorach i morzach, że nie można zbierać ziół i w ogóle żadnych owoców, czy innych części roślin w miastach, gdyż zarówno stare drzewa jak i młode zioła, dla ludzi, a także i dla wielu zwierząt stały się trujące.
Niestety, coraz mniej jest miejsc zupełnie czystych, a te które zostały należy ratować, bo panoszący się coraz bardziej samochody wjeżdżają wszędzie i pozostawiają sobie zanieczyszczenia.

Czy cukier to trucizna??

poniedziałek, 26 Kwiecień 2010

Szczególnie w ostatnich latach pojawiło się wiele osób, które głoszą: „cukier to trucizna!”. W wielu krajach zachodnich bardzo przejęły się tym hasłem matki. Są miejsca gdzie dzieci do 7 roku życia nie znają smaku cukru. Dzięki temu są szczupłe, zdrowe, odporne na choroby, silne i mają świetne a przede wszystkim zdrowe uzębienie. My naszym dzieciom nie żałujemy
cukierków, batonów i innych słodyczy, ale za to mają one próchnicę już w mlecznych zębach co z pewnością potwierdzą dentystki. Dzieci przechodzą przez niemal wszystkie choroby dziecięce, są tłuste a nawet „spasione”, co im niestety zostaje najczęściej na całe życie. Więc może rzeczywiście trzeba przyjąć hasło, że „cukier to trucizna?”.

Cukrowe plusy
Gdy nie można zasnąć, łyżeczka cukru lub słodkich ziółek sprowadza sen nieraz lepiej, niż farmaceutyczne środki usypiające. Upadając ze zmęczenia, np. na wycieczce górskiej, kostka cukru wyjęta z kieszeni i ssana powoli prawie natychmiast przywraca siły.
Już wiemy, że cukier jest bez przemiany materii od razu zamieniany w energię, że najszybciej potrafi odżywić nie tylko mięśnie, ale i mózg, więc nie zawsze jest „trucizną”.

Jednak jego nadużywanie rzeczywiście może być zgubne. Sporo jest go w wielu owocach, sokach owocowych i warzywnych (tych nie słodzonych). Uważa się więc, że te ilości powinny nie tylko dzieciom, ale i dorosłym, wystarczać.

Dzieci można nie przyzwyczajać do cukru, ale co robić z dorosłymi, którzy „przepadają” za słodyczami?

Zapraszam do dzielenia się swoimi opiniami w komentarzach.

Błonnik – jak wpływa na nasze życie?

poniedziałek, 26 Kwiecień 2010

Błonnik, czyli celuloza, również należy do węglowodanów. Nasz organizm mimo, że potrafi strawić i rozłożyć wszystkie cukrowce to błonnik jest wyjątkiem. Toteż nic dziwnego, że przez długie lata uważano, iż jest on naszemu organizmowi niepotrzebny. Dopiero od kilku lat badania wykazują, jaki to był wielki błąd. Błąd, który wiele milionów ludzi przypłaciło utratą zdrowia, a nawet śmiercią.

Bez błonnika chorujemy na zaparcia, polipy jelit, kamicę wątrobową, z których jakże często powstaje choroba nowotworowa, kończąca się zgonem. Reasumując błonnik okazuje się dla organizmu ludzkiego konieczny. Zapobiega obstrukcjom, pobudza perystaltykę jelit, nie dopuszcza do wielu chorób i dolegliwości przewodu pokarmowego.
Najwięcej błonnika znajduje się w otrębach, a ponadto w suchych ziarnach strączkowych (groch, fasola, soczewica i in.), suszonych owocach (brzoskwinie, orzechy, śliwki), a także w świeżych warzywach i owocach.

Błonnik wspomaga działanie jelit w ich ciężkiej pracy, czyli w rozłożeniu cukrów złożonych na proste, a potem przenikaniu ich przez ścianki jelit do krwi, aby w przemianie materii mogły służyć jako źródło energii. Cały ten proces wymaga czasu. Cukry proste małymi porcjami dostają się do krwi i tu zostają spalone jako energia lub „dowożone” na odpowiednie miejsce, aby np. utworzyć warstwę tłuszczu. Dzięki tej pracy, po spożyciu bogatych w skrobię produktów, przez dłuższy czas odczuwamy uczucie sytości. Gdy zjemy coś słodkiego, jesteśmy nasyceni na krótko, ponieważ cukry mające budowę mniej skomplikowaną i są szybko zamieniane na energię. Kostka cukru potrafi cudownie ratować przed „upadkiem ze zmęczenia” sportowca.

Wiadomo, że mamy w jelitach bogatą florę bakteryjną. To ona pomaga w trawieniu dostarczanych pokarmów, jednak może również przeszkadzać. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy zwyciężą nie te drobnoustroje, które są w danym momencie potrzebne. Wówczas zaczyna się niepożądana fermentacja, gazy, biegunki lub zaparcia. Łatwo się z nimi uporać nawet domowymi środkami, w momencie kiedy niedyspozycja żołądkowa jest od razu a przede wszystkim umiejętnie leczona.

Profilaktycznie zaleca się jadanie otrąb. Zawarty w nich błonnik działa nieco inaczej niż pektyny, choć również pomaga w „wymiataniu” jelit, dodatkowo wypełnia przewód pokarmowy. Ponieważ błonnik nic ulega trawieniu i przemianie materii, dlatego też stosunkowo długo „zalega na żołądku”, dając uczucie sytości. Dzięki temu staje się doskonałym pożywieniem dla tych, którzy permanentnie się odchudzają. Spożywając błonnik czują się nasyceni, choć pokarmu nie przyswajają. Błonnik bowiem nie jest „składnikiem pokarmowym” w dosłownym tego słowa znaczeniu. Jest to węglowodan celulozy z którego zbudowany jest szkielet rośliny. Nasz organizm nie rozkłada błonnika, ponieważ ma on zbyt duże komórki, aby mogły się wydostać przez ścianki jelit. Błonnik opuszcza więc przewód pokarmowy jako niewykorzystany. Niemniej jednak dla naszego organizmu jest niezbędny. Niestety na naszym rynku nie ma czystych otrąb, więc należy jadać tylko otręby dietetyczne (prażone przemysłowo). Można również we własnym zakresie przygotować do spożycia otręby z młyna. Jak to wykonać? Należy prażyć je na suchej patelni, na małym ogniu, przez 15 min. W ten sposób zniszczy się drobnoustroje, które dostały się do otrąb w czasie obróbki ziarna. Profilaktycznie wystarczą 2 łyżeczki otrąb dziennie. Jeśli mają służyć jako lekarstwo dawkę musi ustalić lekarz. Najdogodniejszą formą jadania otrąb, jest spożywanie ich na śniadanie zalewając 1- 3 łyżeczki wrzącym mlekiem. Można także dodać garść płatków kukurydzianych. Polepszy to nie tylko smak, ale również działając profilaktycznie nie dopuści do powstania nowotworu. Wszystko z powodu dużej zawartości selenu w kukurydzy, działa on antynowotworowo. W tym przypadku kukurydza stanowi także cenne węglowodany.

Czy nadmiar tłuszczów szkodzi?

wtorek, 20 Kwiecień 2010

Zdawałoby się, że to dość naiwne pytanie. Każdy wyraźnie widzi, że tłuszcze a szczególnie ich nadmiar niesie za sobą wiele szkód przede wszystkim sylwetce. Ale czy szkodzi także nadmiar NNKT?

Długo prowadzono na ten temat badania, by wreszcie dojść do wniosku, że jak każdym przypadku nadmiar może być niebezpieczny. Stwierdzono np., że może nasilać procesy nowotworowe w ustroju. Jest np. korelacja między nadmiernym spożywaniem tłuszczów a rakiem piersi lub – u mężczyzn rakiem gruczołu krokowego i jelita grubego. Ale nie ma  zależności w powstawaniu nowotworów wątroby lub żołądka. Im sprawa, że występowanie dodatniej korelacji niekoniecznie musi świadczyć o istnieniu bezpośredniego związku przyczynowego. Przyczyn może być wiele, mogą powstawać warunki sprzyjające chorobie, ale niezależne bezpośrednio od udziału tłuszczów w diecie. Oprócz tłuszczów roślinnych dobrym źródłem NNKT są produkty zbożowe, a szczególnie ciemny, razowy chleb. Tłuszcz pochodzący z produktów zbożowych stanowi około 25% ogólnej ilości spożywanego  tłuszczu roślinnego, a z margaryny około 60%. W jasnych mąkach i pieczywie pszennym zawartość NNKT jest około 50% niższa od zawartości tych tłuszczów w ziarnie.

Małym dzieciom powinno się podawać masło śmietankowe, a także oleje: słonecznikowy i sojowy. Nie powinno się im podawać „maseł roślinnych”, a tym bardziej margaryn oraz oleju rzepakowego. Te tłuszcze mogą spożywać zdrowi dorośli, w szczególności ciężko pracujący fizycznie lub uprawiający intensywne sporty.

Tym dorosłym, których organizm wymaga większej ilości NNKT, można polecać margarynę z jak największą ilością pełnowartościowych olejów np. sojowym, słonecznikowym.

W celu dostarczenia minimalnej ilości tłuszczów można jadać codziennie po łyżce majonezu – ta forma oleju jest najchętniej spożywana. Nasz organizm nie znosi nudy oraz monotonii, dlatego należy wdrożyć do swojej diety różne rodzaje tłuszczów, najlepiej zgodnie z charakterem potrawy. Śmietankowe, świeżutkie masełko będzie doskonałe do posmarowania kromki razowego chleba, natomiast nie powinno się na nim nic smażyć. Dlaczego? Otóż, pod wpływem wysokiej temperatury tłuszcze ulegają hydrolitycznemu rozkładowi na glicerol i wolne kwasy tłuszczowe. Gdy temperatura działa nadal, glicerol traci cząsteczki wody i zmienia się w akroleinę, czyli biały dym unoszący się nad tłuszczem, o duszącej woni. Obecność akroleiny świadczy o spaleniu tłuszczu. A akroleina jest toksyczna!

W jakich więc temperaturach następuje „spalanie się” tłuszczu?
Najwcześniej pali się masło, bo w temperaturze 208 stopni Celsjusza. Oleje na ogół zaczynają się palić przy 222 – 232 stopniach, a smalec przy 214 – 221 Celsjusza. Łój wołowy i barani pali się w temperaturze 270 stopni.

Ponieważ białko jajka ścina się przy temperaturze około 60 stopni, więc na maśle można smażyć jajecznicę, omlet, jajka sadzone itp. Do przyrządzania placków ziemniaczanych należy już używać oleju, a z nich najwyższe temperatury „wytrzymuje” olej arachidowy i rzepakowy, a najniższe sojowy i słonecznikowy. Pączki musimy smażyć na smalcu, frytki na oleju. Przy tym warto pamiętać o bardzo ważnej zasadzie: jeśli smażymy na niedostatecznie rozgrzanym tłuszczu, to wsiąka on w produkt. Jeśli używamy gorącego tłuszczu, o odpowiedniej dla niego temperaturze, to tłuszcz ścina tylko wierzchnią stronę produktu, nie wsiąkając w niego, dlatego otrzymujemy smaczny, chrupiący pączek czy frytki.

Jak w odpowiedni sposób smażyć na oleju?
Rozgrzewając olej, trzeba poczekać na pierwszy, nikły, niebieskawy dymek. Wtedy tłuszcz ma odpowiednią do smażenia temperaturę. Gdy się pali, powstaje dym biały, gryzący i duszący. Dla utrwalenia powtórzę – spalone tłuszcze są szkodliwe dla zdrowia.

Obrona organizmu przed nadmiarem tłuszczu
Ponieważ nasz organizm nie potrzebuje więcej niż 80 – 90 g tłuszczu , dlatego bardziej powinniśmy się martwić i bronić jego nadmiarem niż dbać o zwiększenie tego składnika w naszym organizmie. W przeciętnie prowadzonej diecie tłuszczu ukrytego spożywamy dziennie około 4 dag, czyli zostaje nam zaledwie 4 dag na tłuszcz widoczny, jak masło, śmietana, smalec, olej, majonez itp. Codziennie również nie musimy pić „złotego”, ponieważ ma ono 3,5% tłuszczu. Wystarcza mleko „srebrne” – to zawiera od 1,5 do 2%. Sałatę zieloną można podawać z jogurtem, a nie ze śmietaną czy olejem. Twaróg nie musi być śmietankowy. Są sery tłuste i chude, można więc sobie dobierać stosownie do wagi i sylwetki. Pamiętajmy, że 1 płaska łyżka stołowa tłuszczu (stałego lub ciekłego dostarcza ok. 15 g tego produktu. Natomiast płaska łyżeczka do kawy – 5g. Oczywiście nic tak nie tuczy jak tłuszcze. Tłuszcze słodkie takie jak ciasto czy czekolada, są najbardziej niebezpieczne dla naszej figury. Tego tłuszczyku ponoć najtrudniej się pozbyć.

Jak ważne są dla nas Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe?

sobota, 17 Kwiecień 2010

Zalety Niezbędnych Nienasyconych Kwasów Tłuszczowych

Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe jak sama nazw wskazuje, są… niezbędne! I to przez cały okres życia człowieka. Przede wszystkim stanowią strukturalną część tkanek. Pełni ponadto bardzo ważną rolę w funkcjonowaniu błon komórkowych w przemianach różnych związków, w regulacji wielu czynnościach organizmu. Są niezbędnym składnikiem budulcowym komórek. Biorą udział w transporcie i utlenianiu cholesterolu, czyli praktycznie mówiąc obniżają poziom tego związku w surowicy krwi. Dzięki temu chronią nas przed taką chorobą jak skleroza.

Wiadomo, że cholesterol jest konieczny w naszym organizmie a dopiero jego nadmiar może się okazać zgubny. O ile – naturalnie zadziałają NNKT, które obniżą poziom tego związku w surowicy krwi. Dowiedziono też, że NNKT mają zdolność hamowania procesu zlepiania się płytek krwi, czyli zapobiegają powstawaniu zakrzepów. Wprawdzie dziś stwierdza się, że prostaglandyny nie dopuszczają do zakrzepów, a te powstają w ustroju właśnie z Niezbędnych Nienasyconych Kwasów Tłuszczowych.

Prostaglandyny to hormony tkankowe, występujące w całym organizmie, choć w minimalnych ilościach. Powstają u człowieka i u zwierząt z 20-węglowych wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, pochodnych kwasów linolowego i linoelanowego podstawa NNKT. Regulują przepływ krwi przez naczynia wieńcowe, działają antyarytmicznie, utrzymują równowagę autonomicznego układu nerwowego serca, pełnią ważną rolę w procesie zapłodnienia, w utrzymaniu ciąży i przebiegu porodu. Mają wpływ antystresowy, biorą udział w transporcie elektrolitów itp. Wniosek: niezależnie od wieku i płci NNKT są nie tylko niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania ludzkiego organizmu, ale ich dobór może powodować wiele niekorzystnych zmian a nawet chorób.

Niedobór NNKT

Pierwsze objawy niedoboru NNKT mogą się pojawiać na skórze, np. w postaci łupieżu. Dłużej trwające niedobory NNKT, których objawy zaczynały się od łysienia, zapaleń skóry, krwawień itp., na ogół kończyły się śmiercią. Brak tych związków powodował groźne zmiany w organizmie, m.in. zwapnienie kanalików nerkowych, w moczu pojawiło się białko i erytrocyty, naczynia włosowate stawały się kruche i łamliwe, w wątrobie zachodziły zmiany stłuszczeniowe, degeneracji uległy jądra.

Przy niedoborze NNKT, podczas badań prowadzonych na zwierzętach, szczury wykazywały niezdolność do reprodukcji. Ponadto można było u nich stwierdzić zmiany w czynności tarczycy. Badania przeprowadzone u ludzi (wolontariuszy) dawały podobne rezultaty. Również wszystko zaczynało się od objawów skórnych: wypadania włosów, łysienia, nieraz egzemy, czasem zaobserwować można było uporczywe migreny, bezpłodność, wzrost pragnienia, większą wrażliwość na zakażenia bakteryjne, zaburzeń w transporcie cholesterolu, uszkodzenia nerek (hematuria).

Może pewną pociechą będzie fakt, że aby powstały charakterystyczne dla niedoboru NNKT zmiany w ustroju człowieka, dana osoba musi być na diecie beztłuszczowej dłużej niż pół roku.

Z tłuszczem jest poza tym podobnie jak z białkiem. Nie bardzo wiadomo, ile go tak naprawdę potrzebujemy. Na ogół mówi się, że tłuszcze powinny dostarczać 25 – 35% kcal. A NNKT jeśli dodatkowo mają obniżać poziom cholesterolu powinny stanowić 6-13% całkowitej energii racji pokarmowej.

Czy spożywanie tłuszczów jest zdrowe?

piątek, 9 Kwiecień 2010

Z tłuszczami sprawa nie jest prosta. Dostarczają ponad 2 razy tyle energii co białka i węglowodany. Przypomnijmy tłuszczu dostarcza aż 9 kcal (38 J), podczas gdy tamte składniki po ok. 4 kcal. Toteż nic dziwnego, że odchudzając się, unikamy tłuszczu. Jednak czy jest to słuszne?

Czy bez tłuszczów nie można się obejść?

Przede wszystkim dlatego, że najczęściej poprawiają smak tego, co jemy. Bo na co mamy większy apetyt: na suchy chleb czy apetyczne pieczywo ze świeżym masełkiem? Tłuszcze są też niezbędne do przyrządzania wielu potraw.

Z punktu widzenia prawidłowego odżywiania tłuszcze też są potrzebne. Witaminy rozpuszczalne w tłuszczach, jak A, E, D i K, nie zostaną przez nasz organizm przyswojone, jeśli nie zwiążą się z tłuszczami. A NNKT, czyli Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe, są tak konieczne, że bez nich nasz organizm nie dałby sobie rady. Są równie ważne, jak witaminy czy białka.

Tłuszcze to nie tylko skoncentrowane źródło energii, niektórych witamin i NNKT, ale również dla wielu, niestety, osób materiał budulcowy. Organizm, zależnie od potrzeby, może tłuszcz spalić (utlenić), jeśli jest mu potrzebne paliwo przy wysiłku fizycznym, albo wykorzystać do budowy składników ciała. Niespalony nadmiar tłuszczu potrafi bardzo skutecznie psuć i deformować nam sylwetkę, osadzając się nie tam, gdzie chcemy np. na brzuchu, udach bądź pupie. Inna sprawa, że tłuszcz stanowi zmagazynowany zapas energii. Taki zapas w postaci węglowodanów jest niewielki i wynosi przeciętnie 0,2 kg (900 kcal). W momencie kiedy przychodzi „chudy” okres (z powodu choroby, celowego czy przymusowego odchudzania), najpierw spala się tłuszcz.

Tkanki tłuszczowej jest w ciele (przy prawidłowym ciężarze ciała) mężczyzn 10 – 15%, a u kobiet 15 – 25% ich ciężaru. Przy tym nie składa się ona tylko i jedynie z tłuszczu. 1 kg tkanki tłuszczowej zawiera ok. 80 dag tłuszczu, a reszta to woda, białko i pozostałe składniki. W sumie jest to 7200 kcal. Czyli, żeby się pozbyć 1 kg tkanki tłuszczowej, trzeba spalić aż tyle energii.

Naturalnie, że osoby nieco grubsze miewają o wiele więcej tkanki tłuszczowej; może ona dochodzić do 50% i więcej ciężaru ciała. Odchudzanie polega przede wszystkim na spalaniu nadmiernych zapasów tłuszczu w naszym organizmie.

Tłuszcze widoczne i niewidoczne
Tłuszcze niestety są dość zdradzieckie. Masło, smalec, margaryna, oleje  roślinne itp., zwane widocznymi, stanowią w odżywianiu się naszego społeczeństwa 45% wszystkich spożywanych tłuszczów. Pozostałe 55% to tłuszcze niewidoczne.
Na ogół nie zdajemy sobie sprawy, że w bardzo wielu, nawet chybaw większości potraw jest ukryty tłuszcz.
Czy parówki wydają się tłuste? Raczej nie. Przynajmniej nie widzimy tego naocznie. Jednak już w 100 g tego produktu jest 24,5%, czyli prawie 25% tłuszczu.
Mleko nie ma przeciętnie 3,5% tłuszczu, ale już żółte sery, zawierają od 20 do 29% tłuszczu. Twarogi mają więcej wody, stąd też mniejsza jest w nich u ilość tego składnika. Na przykład, twaróg kwasowy chudy ma tylko 1,2% tego składnika, a tłusty 9,2%. Nawet w jajach jest 11%  tłuszczu.
Tłuste ryby. Dorsz ma tylko 03-05% tłuszczu, łosoś około 13%, śledź około 11%. Natomiast wędzony węgorz ma 26,4%.

Podobnie jest z pieczywem. Gdyby ktoś myślał, że w mące czy chlebie nie ma tłuszczu znacznie myliłby się. Mąka pszenna wrocławska ma 1,4% tłuszczu, a chleby 1,5 do najwyżej 2%. Zjeść pół kg bułki nie jest żadnym wyczynem, ale jeśli w 10 dag bułki jest 1,3 g tłuszczu, to 50 dag bułki dostarczy 5 razy tyle, czyli 6,5g tego składnika. Do tego podamy masło, ser żółty lub kiełbasę… i już śniadanie może zaspokoić i całodobowe zapotrzebowanie na tłuszcz. A przecież zjemy jeszcze tłuszcz widoczny i niewidoczny w obiedzie, podwieczorku i kolacji. Nasuwa się nam jeden wniosek – jak można nie tyć?? Tylko owoce i warzywa są na ogół bardzo kiepskim źródłem tłuszczu, zawierają go zwykle 0,5 – 1% (jabłka, 1,1%). Ale już orzechy dostarczają go sporo: włoskie – 60,3%, laskowe – 65,9%, a  migdały – 54,1%.

Wszystkie niewidoczne tłuszcze są największym niebezpieczeństwem dla osób tęższych grubasów. Przy normalnym wysiłku wystarcza nam 80-90g na dobę. Spożywanie go w znacznie większej ilości bardzo prosto prowadzi do ukazania się nieestetycznego, odstającego brzuszka i większej pupy.

Jakie tłuszcze powinniśmy spożywać?
To pytanie okazuje się być najważniejszym. Nie ma już wielu zwolenników spożywania masła ze wszystkim i do wszystkiego, a obawa przed cholesterolem i sklerozą przygasiła nieco zapał do smażenia i jadania smalcu. Coraz więcej osób przekonuje się do spożywania olejów, co jest bardzo słuszne. Masło jest bowiem najlepszym tłuszczem, ale wtedy, gdy jadane jest na surowo. Smalec doskonale nadaje się, np. do smażenia pączków, ale podstawowy tłuszcz w kuchni powinny stanowić oleje.

Jaka jest zawartość witaminy E w niektórych tłuszczach?
O witaminie E mówi się, że jest eliksirem młodości. Jest ona antyoksydantem, podobnie jak witamina C, selen i kilka innych związków. Stosowana do wewnątrz odmładza, a na zewnątrz upiększa i uzdrawia, np. pomaga w leczeniu grzybic. Już dla tych kilku zalet, a jest ich dużo, dużo więcej, warto wiedzieć w czym tego związku poszukiwać. Witaminę E znajdziemy w maśle, margarynie, oliwie i oleju. Najwięcej owej witaminy zawiera olej słonecznikowy.

Witamina A i D.
Warto też wspomnieć, że są jeszcze w tłuszczach witaminy jakie jak A i D. Występują tylko w tłuszczach pochodzenia zwierzęcego, nie ma ich w olejach pochodzenia roślinnego. Z tego nasuwa się wniosek, że powinniśmy spożywać i jedne, i drugie tłuszcze. Wyżej wymienione produkty w których znajduje się witamina E posiadają również różne ilości witaminy A i D.

Kto i dlaczego boi się cholesterolu?
Ludzie na całym świecie boją się sklerozy na stare lata. Nic dziwnego. Jest to schorzenie przykre nie tylko dla cierpiącego, ale i dla otoczenia. Odpowiedzialnością za naszą miażdżycę obwinimy przez długie lata nieomal jedynie tłuszcze zwierzęce. Po dokładniejszych badaniach okazało się, że nie tylko one są tu winne. Współudział w tym „spisku” ma również cukier, niedobór ruchu, skłonności dziedziczne itd.
Kiedy chcemy wywołać sklerozę u zwierząt w celu przeprowadzenia badania, wystarczy karmić je tłuszczem zwierzęcym, który jest bogatym w cholesterol.
Podroby, choć bogate w rozmaite cenne składni, zawierają również bogactwo cholesterolu. Powinno się je jadać szczególnie, gdy człowiek jest młody i całkowicie zdrowy, ale nawet w tym momencie należy zachować umiar. Natomiast na stare lata jeszcze rzadziej. Tłuszcze roślinne jak wiadomo nie zawierają cholesterolu. Mają one za to inne sterole, przeważnie beta-sitosterol, stanowiąc 50 – 80% ogólnej liczby tych związków.

A więc, podsumowując wyliczmy najważniejsze składniki tłuszczu: kwasy tłuszczowe, czyli NNKT, witaminy rozpuszczalne w tłuszczach i cholesterol – tłuszczach zwierzęcych lub fitosterol – w tłuszczach roślinnych.

W kolejnym artykule zostaną opisane tak ważne dla nas Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe, oraz odpowiemy sobie na pytanie – Czy nadmiar tłuszczów szkodzi?

Jeżeli już teraz znasz odpowiedź na to pytanie podziel się z nami pisząc w komentarzach. Zapraszam! :)

Jaki jest wpływ białka na nasze zdrowie i życie?

środa, 7 Kwiecień 2010

Powszechnie uważa się, że „bez białka nie ma życia”. Jednak panująca moda na spożywanie warzyw, tak ważnych i tak bogatych w białko niestety omija nasz kraj. Nawet owoce wydają się przy nich nieważne. A mięso? Można je jeść bądź nie jeść. Dobrze jest ograniczać spożycie mięsa. Inne źródła białka, np. nabiał lub owoce zasobne w ten składnik (orzechy), są ogromnie zalecane. Znaleźli się nawet tacy, którzy stwierdzili statystycznie, że dzieci, które otrzymują nadmiar białka w jakiejkolwiek postaci, są nieznośne, aroganckie, łatwiej zapalają na choroby, gorzej się uczą, niż ich rówieśnicy karmieni prawidłowo.

Najprościej mówiąc białko buduje i odbudowuje nasze ciało. Jest niezbędne do życia. Bez tłuszczów i węglowodanów można przetrwać jakiś czas i nie czyni to szkody dla zdrowia. Niestety bez białka nie jesteśmy w stanie dłużej przetrwać. Na szczęście w nieomal wszystkim, co jemy, jest ten drogocenny składnik. Oczywiście spotykamy go w nierównomiernych ilościach, w jednych produktach jest go sporo, w innych — minimalnie.

Za najuboższe źródła białka uważa się białka roślinne. Choć to wcale nie jest takie słuszne, bo np. soja ma go ok. 2 razy tyle, co mięso. Dobrymi źródłami białka są: mięso, jaja i sery, z tym że pod pojęciem „mięso” rozumie się też drób i ryby oraz tzw. frutti di mare, czyli „owoce morza” (np. kalmary). Bardzo wyraźnie rozróżnia się od siebie białka roślinne i zwierzęce. Te drugie uważane są za pełnowartościowe, podczas gdy roślinne za niepełnowartościowe.

Białka pełno- i niepełnowartościowe
Każde z białka składa się mnóstwa cegiełek. Jest ich około stu tysięcy i zwą się aminokwasami. Są nie tylko rozmaite, ale i w rozmaity sposób łączą się ze sobą, każdy gatunek inaczej. Już z 20 różnych aminokwasów może powstać prawie nieograniczona liczba najrozmaitszych kombinacji. Każde białko, czy zawarte np. w mięśniach zwierząt, czy np. w ziarnie pszenicy, ma swój charakterystyczny wzór aminokwasowy.
My na białka patrzymy z punktu widzenia własnych interesów. Ulotne jest to czy ze spożytego białka nasz organizm potrafi sobie sam zbudować własne białko. I pod tym kątem białko zwierzęce jest najbardziej zbliżone do naszego, potrafi nam dostarczyć wszystkich potrzebnych aminokwasów. Dlatego nadano mu nazwę: „pełnowartościowe”.
Z białkami roślinnymi jest inaczej. Bo albo im brakuje jednego czy więcej aminokwasów, albo mają ich za mało. Bywa zresztą, tak że zawierają wszystkie niezbędne aminokwasy, ale niektóre w zbyt małej ilości. Białka z ziarna zbóż są wystarczające do utrzymania życia, ale nie wystarczające do wzrostu i odnowy ustroju ludzkiego, bo mają za mało jednego aminokwasu -lizyny. Więc nieraz mówi się, że np. ryż ma białko w doskonałym gatunku, ale po pierwsze — zawiera go za mało, a po drugie brak mu jednego aminokwasu. To samo można powiedzieć o ziemniakach. Wcale to jednak nie oznacza, że z białek roślinnych nie można uzyskać pełnowartościowego białka. Potrafią się one świetnie uzupełniać i tworzyć związki z takim kompletem aminokwasów, jaki jest nam niezbędny. A poza tym już odrobina białka zwierzęcego (choćby z sera, mleka czy jaj) potrafi doskonale uzupełnić nawet dużą ilość białka roślinnego. Na przykład, miska soczewicy z serem, albo groszek zielony z majonezem (żółtko), albo kaszka manna na mleku itd.

Jarosze i wegetarianie
Jak wiadomo, wegetarianie żyją wyłącznie produktami pochodzącymi ze świata roślin. Jarosze natomiast jedzą nieomal wszystko, prócz mięsa. Znakomita większość mieszkańców Indii to jarosze i wegetarianie. Są i tacy, którym wiara nie pozwala jadać niczego, w czym może tkwić zarodek życia. Myśląc konsekwentnie, jeśli się wierzy w przechodzenie dusz i to nie tylko w rodzaju ludzkim, ale i przez rodzaj zwierzęcy, to rzeczywiście można nie jadać np. jajka kurzego, jeśli jest ono zalęgnięte. Trzeba wówczas spożywać tylko jaja niezapłodnione, czyli od kur żyjących bez koguta.
Miliony ludzi nie tylko w Indiach, ale i na całym świecie, z rozmaitych, często religijnych czy w ogóle humanitarnych względów, nie chce jadać „trupów”, nie chce mieć nic wspólnego z „mordowaniem” zwierząt itd. Wielu twierdzi: „dopóki będziemy zabijać zwierzęta, aby je jeść, dopóty będą trwały wojny”.
Są i tacy, którzy wierzą, że niezwykłe zdrowie, pracowitość, talenty, inteligencję itd. wegetarianie zawdzięczają jedynie temu, że są właśnie wegetarianami. Inna sprawa, że na ogół rzeczywiście wegetarianie i jarosze cieszą się dobrym zdrowiem. Może w ogóle bardziej dbają o swoje odżywianie? Przy tym wśród nich trudno znaleźć pijaków czy nałogowych palaczy.
Jak wykazały ankiety wśród ludzi zdrowych, aktywnych i długowiecznych (po 80 roku życia) na całym świecie liczba wegetarian i jaroszy razem wziętych nie przekracza 9%. Czyli z punktu widzenia zdrowia i długowieczności… mięso nie przeszkadza. Byle jeść je z umiarem.

Białko nas buduje i odbudowuje
Gdy się rodzimy, ważymy średnio 3,5 kg. A skąd bierze się te 50, 50, 70 i więcej kilogramów, bo tyle wynosi ciężar dorosłego człowieka? W ludzkim organizmie jest około 70% wody, ale cała reszta powstaje z tego, co jemy. Nasze mięśnie, krew, narządy wewnętrzne, włosy, paznokcie, skóra to głównie białko.
Rośniemy do mniej więcej 24 roku życia. I wtedy białko jest nam konieczne do budowy całego ciała, całego organizmu. W momencie, gdy przestaliśmy rosnąć, to wciąż musimy odbudowywać tkanki. Stare komórki są wycofywane i zastępowane przez nowe.
Gdy człowiek rośnie, tworzy się więcej nowych komórek niż obumiera starych. U ludzi dorosłych pod tym względem następuje pewna równowaga, choć szybkość procesu odnowy jest bardzo różna dla różnych narządów, tkanek i komórek. Wątroba i serce są terenem bardzo szybkiej odbudowy. Zawarte w nich białko musi być w ciągu 10 – 20 dni w połowie odnowione. Nasza skóra jest mniej „pracowita”, ale i tak w połowie zostaje odnowiona w przeciągu około 160 dni. Krew wymaga ok. 3 tygodni na ten proces. A najszybciej potrafią się odnawiać komórki smakowe na języku, bo w ciągu kilku godzin, a najdłużej do 10 dni.
Któryś z żywieniowców kanadyjskich powiedział kiedyś, że nasz organizm to po prostu garnek z zupą, w której wciąż wszystko wrze póki żyjemy. Inni porównują go do ogromnego placu budowy.

Ile wynosi odpowiednie zapotrzebowanie na białko?
Wiadomo, że nikt nie będzie przeprowadzał dokładnych obliczeń, ale nie zaszkodzi też nikomu, jeśli choć troszkę zorientuje się w sprawach zapotrzebowania organizmu na białko.

Wiek – Ilość gramów białka na 1 kg
Niemowlęta – 3,0g
Dzieci (4 – 6 lat) – 2,0g
Dzieci (10 -12 lat) – 1,5g
Młodzież (15 -18 lat) 1 1,5g
Dorośli – 0,9g
Kobiety ciężarne – 1,5g
Osoby po 60 roku życia -1,5g

A teraz kilka uwag. Otóż normy na białko są w różnych krajach dość różne. Przyjmuje się na ogół dla ułatwienia że dorośli potrzebują 1 g białka na 1 kg ciężaru ciała, a ludzie starsi 1,5 g. A dlaczego tak jest? Bo gorzej trawią, gorzej przyswajają i część zjedzonego białka się marnuje.
Tak naprawdę to do tej pory nie bardzo wiadomo, ile człowiek potrzebuje białka.
Podawane normy wahają się w granicach bardzo szerokich.
Minimum białkowe wyznacza, że średnie dzienne zapotrzebowanie ustroju ludzkiego wnosi około 0,5 g białka na 1 kg wagi. Tylko dla kobiet będących w ciąży oraz w okresie karmienia przyjmuje się, że ta ilość powinna wzrosnąć o 40 – 80%.
Bardzo jest też ważne, aby młode organizmy miały dość białka. Szczególnie ciężko niedobory tego cennego związku odczuwają niemowlęta i zupełnie małe dzieci. Przy czym, jeśli właśnie w tym i tak ważnym okresie rozwoju i wzrostu otrzymają go za mało, to już w późniejszym wieku nawet najlepszym odżywianiem nie da się tych strat wyrównać. Skutki bywają poważne — nie tylko gorszy rozwój fizyczny, ale i umysłowy, niższa w ogóle sprawność i znacznie obniżona odporność na choroby.

Nasz organizm nie potrafi magazynować białka. Owszem, gromadzimy je, ale w niewielkich ilościach, i dlatego codziennie białko powinno być organizmowi dostarczane razem z jedzeniem. Ten materiał budulcowy jest po prostu niezbędny. Są wprawdzie aminokwasy, które organizm potrafi sobie sam wytworzyć, jeśli ma do tego warunki i konieczne materiały. Istnieją jednak i takie aminokwasy, do życia niezbędne (u dorosłych jest ich 8, u dzieci 10), które absolutnie nie mogą być wytworzone w organizmie.

Aminokwasy niezbędne dla dorosłego mężczyzny:
- fenyloalanina,
- histydyna,
- izoleucyna,
- leucyna,
- lizyna,
- metionina,
- treonina,
- tryptofan.
- walina.

Aminokwasy nie niezbędne, ale przydatne:
- alanina,
- araginina.
- cystyna,
- glicyna,
- hydroksyprolina,
- kwas asparaginowy,
- kwas glutaminowy,
- prolina,
- seryna,
- tyrozyna.

Jeśli w organizmie znajdują się wszystkie niezbędne aminokwasy, ale któregoś z nich jest mniej, to pozostałe, nawet będące w nadmiarze, muszą się podporządkować temu, który znajduje się w najmniejszej ilości.
Przyjęto, że „najwspanialsze” białko mają jajka, a także mleko matki. I znowu kilka danych statystycznych z tzw. wskaźnikiem aminokwasowym, czyli wartością pod względem aminokwasowym różnych białek w stosunku do białka wzorcowego.

Białko – Wskaźnik aminokwasowy
Całe jajo – 100
Mleko kobiece – 100
Ziarno soi – 74
Ziarno kukurydzy – 49
Ziarno prosa – 63
Ryż polerowany – 67
Ziarno zbóż - 53

Na temat roli białka w odżywianiu nagromadziło się wiele nieporozumień. Większość ludzi jest mięsożerna i uważa, że „bez mięsa nie ma siły do roboty”, a mniejszość, czyli wegetarianie i jarosze, uważają, że swoje siły i zdrowie zawdzięczają właśnie temu, że nie jadają mięsa. Jedni i drudzy nie mogą się wzajemnie zrozumieć. Jedni drugich uważają za co najmniej… nie bardzo normalnych.